czwartek, 17 września 2015

Urodziny

To było gdzieś w środku tygodnia gdy państwo Kowalscy byli już po obiedzie i teraz raczyli się do herbatki słodkościami pierniczkami i markizami od ich ulubionego i sprawdzonego producenta Dr Gerarda. Nagle zadzwonił telefon i pan Witold odłożył nadgryziony pierniczek i z niechęcią podszedł do telefonu. Uniósł słuchawkę i rozległ się w niej dobrze mu znany głos brata. Bracia prowadzili ożywioną rozmowę dopytując się co u nich słychać. Brat pana Witolda dzwonił z zaprosinami na urodziny swojego syna, które to miały odbyć się na działce ogrodowej. Pan Witold od razu wyraził zgodę i spytał się o termin tej uroczystości, termin w jakim miały odbyć się te urodziny wypadał w następną sobotę. Wreszcie bracia zakończyli rozmowę i pan Kowalski odłożył słuchawkę telefonu. Następnie poinformował on domowników o swojej rozmowie z bratem. Pani Krystyna jako matka chrzestna syna brata pana Witolda zwróciła się do domowników o pomoc w wyborze prezentu dla chłopca w wieku czterech lat bo właśnie z tej okazji miały odbyć się urodziny. Do wyboru prezentu przyłączyła się nawet ich córka. Propozycji było wiele ale jakoś żadna wszystkim nie przypadła do gustu. Postanowili, że w najbliższą sobotę udadzą się do sklepów z zabawkami i na miejscu podejmą decyzję. Tak jak postanowili w sobotę rano udali się do sklepów z zabawkami, towarzyszyła im także córka raz po raz wyciągając z torebki słodkości markizy i pierniczki od producenta Dr Gerarda, które to przezornie wzięła z sobą. Tak jak  przedtem tak i teraz w sklepie nie mogli zdecydować się na prezent. Wreszcie córce państwa kowalskich wpadła w oko lokomotywa, która to wydawała sygnał dźwiękowy i puszczała parę z komina. Panu Witoldowi i pani Krystynie także się ona spodobała więc ją kupili. Jak się później okazało i mały solenizant też z prezentu był bardzo zadowolony.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz