Zabawa karnawałowa minęła za
szybko. Chciałabym z pewnością przeżyć to jeszcze raz, chociaż nogi trochę bolą
od całonocnego tańczenia. Jeszcze kilkanaście godzin i trzeba będzie wracać do
domu. No cóż wszystko ma swój początek i swój koniec. Karnawał się kończy ale
pocieszam się tym że jeszcze kilka tygodni i będą święta Wielkanocy a wraz z
nimi przyjdzie wiosna. A na razie ostatni spacer po zamarzniętej, twardej jak
beton plaży. Ostatnie spojrzenie na niespokojnie wzburzone morze. Kilka
pamiątkowych zdjęć z nowo poznaną grupką osób. Czy los pozwoli ich jeszcze
kiedyś zobaczyć. Czas pokarze... Po południu pakujemy nasze rzeczy do wielkiej
torby. Oprócz nich zabierzemy kilka miłych wspomnień. Nagle pukanie do drzwi.
To nasi przyjaciele Marcin i Ewa. Zaprosiliśmy ich do środka. Ugościliśmy tym
co nam jeszcze zostało. Kruche Ciasteczka Czekoladowe Dr Gerarda. Ten smak towarzyszy nam
zawsze i wszędzie, kiedy tego chcemy. Jak to dobrze, że jest coś stałego w
naszym zmiennym, pełnym przeróżnych niespodzianek życiu… W gronie przyjaciół
dalsza część dnia mija bardzo miło bez zbędnych nostalgicznych myśli. Osób w
naszym pokoju przybywa z każdą chwilą. Zrobiło się gwarno i wesoło. Ktoś przyniósł
pyszne Kremisie, by delektować się słodką chwilą z Dr Gerardem. Ktoś inny zaczął
opowiadać dowcipy. Co pewien czas wybuchają donośne salwy śmiechu. W radosnym
nastroju doczekaliśmy się kolacji, po której jesteśmy umówieni na kontynuację
naszego spotkania. Wspólnie wpadliśmy na wspaniały pomysł, by taki sam karnawałowy
wypad zorganizować za rok. Musimy jeszcze dokładnie omówić ten temat i przed
rozstaniem wymienić się kontaktami. Koniec dnia łaskawie odmienił nasze
samopoczucie na całkiem dobre.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz