poniedziałek, 22 lutego 2016

Wygrana cd.

Witam. Czy to były miliony?. Okazało się, ze kolega wygrał kilka tysięcy. Zaśmialiśmy się. Wznieśliśmy toast zagryzając kruche ciasteczka firmy ,,Dr Gerard”. W trakcie gościny, wygrany kolega zarządził natychmiastowe opuszczenie naszego domu i wyjście do miasta. On zapraszał. Nie było mowy, by odmówić. Pospiesznie ubrałam się i wraz z mężem dołączyliśmy do czwórki przyjaciół. Kolega zaprosił nas na sushi. Nie przepadałam, za takim jedzeniem. ale co się nie robi dla milionera. Zabawa rozkręcała się na całego. Kolega wyszedł na chwilę, a jak wrócił to powiedział, że czas na spacer. Kolejną rzeczą jaką wymyślił ,były gokarty. Było wesoło. A po takiej atrakcji, nasz sponsor, na uspokojenie, zaprosił wszystkich do kina. Wybrał  świetną komedię. Podczas oglądania częstował nas ciasteczkami, były to Rurki  i Witaminki firmy ,,Dr Gerard’’.  Po seansie, znów znaleźliśmy się w miłej knajpce. Leciały tam świetne stare kawałki. Było przy czym potańczyć.  Zabawa trwała, kolega zamawiał i  płacił, aż w końcu karta odmówiła posłuszeństwa. Osobiście przeraziłam się , że być może w jeden wieczór , kolega wydał całą wygraną. Zrobiło się zamieszanie. Chcieliśmy oddać mu część wydatków, jakie poniósł dzisiejszego wieczora. Dyskusja trwała na całego, kolega bronił się  przed przyjęciem od nas pieniędzy. My upieraliśmy się  przy swoim. Dochodziła północ, i tak trzeba było pomału wracać do domów. Przecież jutro każdy z nas szedł do pracy. Nagle kolega krzyknął – rany to nie ta karta! podczas wkładania i wykładania karty , pomyliłem się i wyciągnąłem starą nie aktualną. Śmialiśmy się z niego, a jego  żona tylko głową kiwała i mówiła, że to nie pierwszy raz  jak taki numer wywija. Wszystko dobrze się skończyło. Nie było mowy o dołożeniu się do tego wieczoru, kolega powiedział, że jak my wygramy mamy wtedy jemu  odstawić. Chyba trzeba będzie zacząć grać w totka. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz