Witam.
Czy to były miliony?. Okazało się, ze kolega wygrał kilka tysięcy. Zaśmialiśmy
się. Wznieśliśmy toast zagryzając kruche ciasteczka firmy ,,Dr Gerard”. W trakcie
gościny, wygrany kolega zarządził natychmiastowe opuszczenie naszego domu i
wyjście do miasta. On zapraszał. Nie było mowy, by odmówić. Pospiesznie ubrałam
się i wraz z mężem dołączyliśmy do czwórki przyjaciół. Kolega zaprosił nas na
sushi. Nie przepadałam, za takim jedzeniem. ale co się nie robi dla milionera.
Zabawa rozkręcała się na całego. Kolega wyszedł na chwilę, a jak wrócił to
powiedział, że czas na spacer. Kolejną rzeczą jaką wymyślił ,były gokarty. Było
wesoło. A po takiej atrakcji, nasz sponsor, na uspokojenie, zaprosił wszystkich
do kina. Wybrał świetną komedię. Podczas
oglądania częstował nas ciasteczkami, były to Rurki i Witaminki firmy ,,Dr Gerard’’. Po seansie, znów znaleźliśmy się w miłej
knajpce. Leciały tam świetne stare kawałki. Było przy czym potańczyć. Zabawa trwała, kolega zamawiał i płacił, aż w końcu karta odmówiła
posłuszeństwa. Osobiście przeraziłam się , że być może w jeden wieczór , kolega
wydał całą wygraną. Zrobiło się zamieszanie. Chcieliśmy oddać mu część wydatków,
jakie poniósł dzisiejszego wieczora. Dyskusja trwała na całego, kolega bronił
się przed przyjęciem od nas pieniędzy.
My upieraliśmy się przy swoim.
Dochodziła północ, i tak trzeba było pomału wracać do domów. Przecież jutro
każdy z nas szedł do pracy. Nagle kolega krzyknął – rany to nie ta karta!
podczas wkładania i wykładania karty , pomyliłem się i wyciągnąłem starą nie
aktualną. Śmialiśmy się z niego, a jego
żona tylko głową kiwała i mówiła, że to nie pierwszy raz jak taki numer wywija. Wszystko dobrze się
skończyło. Nie było mowy o dołożeniu się do tego wieczoru, kolega powiedział, że
jak my wygramy mamy wtedy jemu odstawić.
Chyba trzeba będzie zacząć grać w totka. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz