Pomalutku wstawał nowy dzień.
Przymglone słońce nieśmiało wychodziło zza horyzontu. Szybkim krokiem szliśmy
na dworzec. Autobus był już podstawiony, gdy dotarliśmy. Mało brakowało a byśmy
się spóźnili. Jak zwykle przy śniadaniu rozmawialiśmy i straciliśmy poczucie
czasu. Podróż mijała niezwykle szybko. Zajęłam się grą na telefonie komórkowym,
która wciągnęła mnie bez reszty. Zrobiłam sobie tylko krótką przerwę na słodką
przekąskę w postaci pysznych, kruchych ciastek z drażami Maltikeks Dr Gerarda.
Upiekłam je dzień wcześniej na spotkanie z koleżanką. To co zostało schowałam
specjalnie na podróż, gdyż są one wyśmienitym czasoumilaczem na każdą okazję.
Zarówno ten jak i inne fajne przepisy można znaleźć na spisie pomysłów na deser
pod nazwą Deseroteka. Z niej często czerpię inspiracje na pyszne dania z
wykorzystaniem różnych wyrobów cukierniczych Dr Gerarda. Wracając do podróży - zaskoczyło
mnie, gdy za oknem rozpoznałam znajome budynki i ulice docelowego miasta naszej
wycieczki. W pośpiechu ubrałam się i wysiadłam. Słońce świeciło już bardzo
mocno i wyraźnie. W powietrzu dało się wyczuć nadchodzącą wiosnę. Nie mogę się
doczekać eksplozji barw i zapachów, które ze sobą przyniesie. W sklepach
również panowała wiosenna atmosfera. Wystrój witryn sklepowych utrzymany był w
tematyce świąt Wielkanocnych a kolory które dominowały to jasna a zarazem
soczysta zieleń i żółć. Cieszyła mnie perspektywa nadchodzących niebawem świąt
i przebudzenia wiosny. Postanowiłam sobie, że częściej będę wówczas sięgać do
przepisów na różne desery lodowe, również zamieszczone na wspomnianej wcześniej
Deserotece. Tymczasem dzień upływał na poszukiwaniach wymarzonej lampki
podłogowej. Razem z mężem odwiedziliśmy mnóstwo sklepów z oświetleniem i nie
znaleźliśmy nic, co by oboje nas zadowoliło. Po całym dniu, zmęczeni
wracaliśmy z niczym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz