Kupiłem wszystkie
rodzaje: i krakersów i kanapek. W domu znalazłbym coś do roboty, bo jak to w
domu… Jak się chce, to i robota zawsze się znajdzie. Sęk w tym, że biomet wcale
nie zachęcał mnie do podejmowania jakichś konkretnych czynności. Ale nudzić też
się nie lubię… Pomyślałem, że coś z tych zakupów „upitraszę”. Może jakąś
galaretkę…? A czemu nie! Jogurt naturalny duży – mam. Przyprawy – mam.
Krakersowe kanapki Dr. Gerarda – mam, papryka konserwowa, oliwki zielone i
czarne, kapary, kukurydza… Wszystko mam. Papryka mielona, szpinak – no i
żelatyna. Sprawdziłem – mam wszystko! Zabrałem się do przygotowania.
Najpierw poszukałem
sobie odpowiednie naczynie – niewielką keksówkę. Później pokroiłem paprykę i
odcedziłem pozostałe składniki. Żelatynę rozpuściłem w niewielkiej ilości wody.pokroiłem
paprykę. Zmieszałem rozpuszczoną żelatynę z jogurtem i podzieliłem wszystko na
trzy równe części. Do jednej dodałem szpinak, aby była zielona, czerwoną
zrobiłem dodając mielonej słodkiej papryki – a ostatnia pozostała biała.
Kwestia soli oraz przypraw pikantnych – według uznania. Teraz dodatki: do
zielonej warstwy dodałem czarne oliwki i paprykę, do czerwonej – kukurydzę i
kapary, oraz do białej – zielone oliwki i drugą połowę papryki. Na spód
rozłożyłem białą część i przykryłem ją warstwą kanapek pomidorowych. Na nie
nałożyłem warstwę zieloną, którą przykryłem warstwą kanapek paprykowych. A na
wierzch – to co zostało, czyli warstwę czerwoną. Teraz jeszcze do lodówki na
czas zastygnięcia – i gotowe. Można wyłożyć na półmisek lub tackę – i podawać
pokrojone w plastry. Zamiast „kanapek” – można użyć też zwykłych krakersów Dr.
Gerard. Podawać można jako drugie śniadanie, przystawkę, lub podwieczorek.
Smacznego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz