Sernik
gotowany na biszkoptach.
Przyszedł
upragniony weekend. Choć właściwie ten tydzień nie należał do
łatwych. Choroba i choroba. Mój syn zachorował złapał wirusa i
to w dodatku na kontrolnej wizycie u alergologa. Dzieciaki
zakatarzone czekały w kolejce i już gotowe przeziębienie. Cały
tydzień leżenia w łóżku. Nudzenia się i marudzenia czyli nic
nie robienia. Dopiero w piątek jak już ciut lepiej mu się zrobiło
postanowił zaszaleć i zrobić sernik gotowany bo kiedyś go
nauczyłam. Robił go pod moim bacznym okiem, żeby jakaś kraksa si
nie przydarzyła. Najgorzej poszło z rozbijaniem jajek dobrze, że
do szklanki a nie bezpośrednio do ciasta. Dostaliśmy tani ser w
jednym z supermarketów i kupiłam biszkopty oraz krakersy
dr Gerarda.
Wyłożyliśmy
nim spód tortownicy. Wiaderko
sera białego
wrzuciliśmy raczej włożyliśmy do garnka i
do tego dodajemy całą kostkę margaryny. Delikatnie
mieszamy na małym ogniu do rozpuszczenia się
margaryny. Dodajemy
cztery jajka całe do masy i dalej gotujemy, dodajemy jeden cukier
waniliowy oraz niecałą szklankę
cukru. Pod koniec wsypujemy
dwa budynie waniliowe i dokładnie mieszamy masę, która nam
gęstnieje
i musimy uważać aby nam się nie zaczęła przypalać. Jak
mamy ją zby5t luźną możemy dołożyć z dwie łyżki
rozpuszczonej w gorącej wodzie żelatyny.
Ciasto będzie bardziej
zwarte. Na koniec wrzucamy
rodzynki i wykładamy na pokruszone biszkopty lub krakersy dr
Gerarda. Masa
musi by włożona do lodówki aby zastygła jak trochę
nam
przestygnie wylewamy
polewę z czekolady lub gotową rozpuszczoną
w kąpieli
wodnej. Możemy udekorować.
U nas już prawie nie ma
śladu po serniku. Zostało
po małym kawałku na niedzielę. Polecam
prosty!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz