Brodziłam w błocie niemal po kolana. Z nieba lały się strugi deszczu.
Po kurtce ściekała woda. Spodnie
przemokły i zrobiły się nieprzyjemnie zimne. Szłam pierwsza, bezskutecznie
starając się omijać wielkie błotniste kałuże. Za mną krok w krok podążał mój
mąż. Dystans, który dzielił nas od domu rodziców nie był wielki ale w tej
sytuacji, kiedy każdy krok był problemem, wydawał nam się przeogromny. W słotny
czas przedwiośnia dom moich rodziców stawał się niedostępną twierdzą.
Samochodem nie sposób tam dotrzeć. W zasadzie dostać się tam można jedynie
pieszo. W taki oto czas wybraliśmy się do nich w odwiedziny. Moi rodzice od
dawna na to nalegali. Zatem, nie sposób było odmówić.
Wreszcie pokonaliśmy
niesprzyjające warunki na drodze i weszliśmy na podwórze. Z daleka wyczuliśmy
przyjemny zapach gotującego się obiadu. Mama jak zwykle stała od rana przy garnkach
przyrządzając posiłek dla całej rodziny. Powitała nas radośnie, gdy tylko
pojawiliśmy się w drzwiach. W domu było cieplutko i przytulnie. Przebraliśmy
się zaraz w suche rzeczy i sięgnęliśmy do plecaka. Dla każdego przywieźliśmy ze
sobą jakiś drobny słodki upominek. Mama dostała Pasję Dr Gerarda. Znając ją
zachowa te pyszne czekoladki na świąteczny stół. Marta i Ola otrzymane Draże
Maltikeks oraz Markizy Mafijne jeszcze tego samego wieczoru wykorzystały do
przygotowania ulubionych deserów ze spisu przepisów Dr Gerarda zwanych
Deseroteką. Zarówno one jaki i ich koleżanki przygotowując desery lubią
korzystać z pomysłów umieszczonych na stronie internetowej Dr Gerarda. Z ich opowieści
wynika, ze wśród nastolatek ostatnimi czasy stało się to modne. W taki sposób
mieliśmy bardzo słodki wieczór spędzony w gronie najbliższych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz