czwartek, 25 lutego 2016

„Poszukiwanie nie wiedzieć czego”


Pogoda była prawdziwie zimowa – siarczysty mróz i nieprzerwanie padający śnieg o grubych płatkach pora wieczorna – późny piątek – początek weekendu. Razem z koleżanką chodziliśmy po sklepach, w których szukała czegoś czego sama nie umiała określić. Niemniej był to wypad po mieście obfitujący w całe spektrum barw i kształtów, pobudzających wyobraźnię lub też podziw dla twórcy owych dziwnych rzeczy jak np. gumki w kształcie figurki zwierzęcia lub też długopis wyglądający jak kaktus w doniczce. I tak krążąc od jednego dziwnego miejsca do drugiego, a wśród nich było wiele nowo otwartych placówek natrafiliśmy na miejsce wyglądające jak połączenie czekoladziarni, cukierni i małej restauracji. Panował tam przyjemny półmrok, a w powietrzu unosiły się niezwykle przyjemne słodkie i korzenne zapachy. Rozglądaliśmy się razem wszędzie dookoła, podziwiając bardzo przytulny wystrój lokalu, kiedy podeszła do nas kelnerka i zapytała nas co podać. Wzruszyliśmy ramionami i z uśmiechem przyznaliśmy, że jesteśmy w tym miejscu pierwszy raz i do prawdy nie mamy zielonego pojęcia. Pani z wyrozumiałą miną podała nam menu o nazwie „Deseroteka” i nadmieniła, iż jest taka sama jak na stronie  Dr Gerarda. Widząc skład podanych tam smakołyków oboje zdawaliśmy sobie sprawę, że wiele  propozycji było równie kuszących. W końcu nie umiejąc się na nic zdecydować poprosiliśmy kelnerkę o pomoc. Zaproponowała nam pozycję  która jest bestsellerem w tej miejscówce, a mianowicie „Shake waniliowy z MARKIZAMI MAFIJNYMI”. Przygotowanie deserów trwało niesamowicie krótko i już po chwili mogliśmy rozkoszować się ich smakiem. Były wyborne. Dopiero po ich wypiciu zdaliśmy sobie sprawę, że w zimę wypiliśmy coś zimnego i wyjście teraz groziłoby przeziębieniem. Nienasyceni jeszcze pod względem potrzeb, na spożycie słodyczy zamówiliśmy po szklance ciepłej czekolady. Kosztowała niewiele, mimo temperatury wypiliśmy ją duszkiem i rozgrzani, dziękując ruszyliśmy w stronę autobusu, który zawiezie nas do domu bo już było bardzo późno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz