Obudziłam się o świcie. O parapet
dudniły krople deszczu, robiąc przy tym mnóstwo hałasu. Leżałam przysłuchując się
tym dźwiękom, nie mogąc zasnąć. W końcu usnęłam tuż przed samym dzwonkiem
budzika. Alarm wyrwał mnie z głębokiej drzemki. Pogoda nie nastrajała do
działania. Miałam ochotę zostać jeszcze w łóżku. Pomimo rozleniwienia zdołałam
się zdyscyplinować. Wyszłam z domu po świeże pieczywo. O tej porze dnia w
pobliskim sklepie można dostać najróżniejsze rodzaje chleba. Deszcz siąpił.
Niebo zasnuło się chmurami. Ktoś z mijanych przechodniów narzekał na kolejny
deszczowy dzień. Starałam się nie zważać na niedogodności pogodowe. Skojarzyłam
sobie, że taka sama aura towarzyszyła zeszłorocznym świętom Wielkanocy. Później
bardzo szybko zrobiło się ciepło. Wraz z tą myślą w sercu poczułam kojące
ciepełko. Jeszcze chwila i znów będą święta. W myślach zaczęłam układać
świąteczną listę zakupów. Na pewno podczas świąt nie może zabraknąć słodyczy.
Będzie trzeba kupić trochę cukierków oraz przepyszne kruche ciasteczka od Dr
Gerarda na świąteczny stół. Skorzystam również z przepisów proponowanych na
Deserotece Dr Gerarda i przygotuję jakiś pyszny deser na Niedzielę Wielkanocną.
Może to być Placek budyniowy na Markizach Mafijnych Lemon Dr Gerarda z musem
jabłkowym albo Trufle z gorzkiej czekolady z chrupiącymi kawałkami Pryncypałek.
Rozmarzona weszłam do sklepu. Musiałam szybko ochłonąć, pozbierać myśli i
przypomnieć po co tu przyszłam. Jest jeszcze dużo czasu na świąteczne
szaleństwa zakupowe. Dzisiaj wystarczą podstawowe produkty na chwilę obecną. Ale
przecież na mały Pryncytorcik Dr Gerarda zawsze jest odpowiednia pora. Skusiłam
się i sięgnęłam po ulubione ciastko. Wezmę też dla męża – pomyślałam i sięgnęłam
po drugie. Dzięki tym słodkim przekąskom dzisiejszy dzień stanie się małym
świętem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz