Tym razem wyjątkowo późno wstałem, dobrze że intuicyjnie w
ogóle obudziłem się. Niestety nie nastawiłem budzika przed snem pochłonięty
rozmową z koleżanką, która potrafi zawrócić mi w głowie swoim czarodziejskim
głosem, sprawiając, że czuję się jak bohater bajki dla dzieci, który spotkał
czarodziejkę i bezwolnie uległ jej urokowi. Sny były kolorowe, ale teraz trzeba
było się szybko zebrać do pracy.
Pośpiesznie wrzuciłem do mikrofali swoje śniadanie, zagotowałem wodę na kawę i
zalałem ją, po czym po jej zaparzeniu dolałem mleka – jak za każdym razem,
kiedy ją piję. Pochłonąwszy niczym kombajn śniadanie, jednym duszkiem wypiłem
kawę, po czym na mojej twarzy wymalował się grymas zniesmaczenia – roztargniony
i już bliski spóźnienia zapomniałem dodać do niej dwie łyżki cukru – które moim
zdaniem dodają kawce charakterku. Pogodziwszy się wypiciem tej ohydnej dla mych
kubków smakowych lury, uczesałem się prędko i umyłem zęby po kawie. Po
wszystkich czynnościach w tempie ekspresowym ubrałem się ciepło i ruszyłem w
kierunku linii tramwajowej. Liczyła się każda sekunda. Sprawdziwszy mobilny
rozkład jazdy w swoim telefonie zdałem sobie sprawę, że do odjazdu ostatniego tramwaju, którym się
nie spóźnię zostało już tylko 6 minut. Ruszyłem pędem w kierunku podwójnych
świateł gdzie judo przystanku nadjeżdżał
duży, skrzypiący i sypiący iskrami
wszędzie wokół czerwony prostopadłościan.
Całe szczęście, że udało mi się jednak na niego zdążyć. Przyjechałem do pracy i
zarejestrowałem się w systemie po czym usiadłszy na swoim stanowisku poczułem,
że jestem zupełnie bez sił, jakbym miał zaraz uderzyć głową, o blat biurka a
wszystko to przez brak cukru, który dodatkowo pobudziłby mnie zanim zrobi to
kawa. Jakimś cudem udało mi się dotrwać
do przerwy te dwie i pół godziny, po czym ruszyłem w te pędy do automatu po
paczuszkę mojego ulubionego MALTIKEKSU Dr Gerarda. I w ten sposób podjadając go
sobie ukradkiem, kiedy mnie nachodziła ochota, mój mózg miał stały dopływ cukru
przez co cały dzień pracowałem z werwą i wydajnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz