piątek, 26 lutego 2016

„Liczyła się każda sekunda”


Tym razem wyjątkowo późno wstałem, dobrze że intuicyjnie w ogóle obudziłem się. Niestety nie nastawiłem budzika przed snem pochłonięty rozmową z koleżanką, która potrafi zawrócić mi w głowie swoim czarodziejskim głosem, sprawiając, że czuję się jak bohater bajki dla dzieci, który spotkał czarodziejkę i bezwolnie uległ jej urokowi. Sny były kolorowe, ale teraz trzeba było się szybko zebrać  do pracy. Pośpiesznie wrzuciłem do mikrofali swoje śniadanie, zagotowałem wodę na kawę i zalałem ją, po czym po jej zaparzeniu dolałem mleka – jak za każdym razem, kiedy ją piję. Pochłonąwszy niczym kombajn śniadanie, jednym duszkiem wypiłem kawę, po czym na mojej twarzy wymalował się grymas zniesmaczenia – roztargniony i już bliski spóźnienia zapomniałem dodać do niej dwie łyżki cukru – które moim zdaniem dodają kawce charakterku. Pogodziwszy się wypiciem tej ohydnej dla mych kubków smakowych lury, uczesałem się prędko i umyłem zęby po kawie. Po wszystkich czynnościach w tempie ekspresowym ubrałem się ciepło i ruszyłem w kierunku linii tramwajowej. Liczyła się każda sekunda. Sprawdziwszy mobilny rozkład jazdy w swoim telefonie zdałem sobie sprawę,  że do odjazdu ostatniego tramwaju, którym się nie spóźnię zostało już tylko 6 minut. Ruszyłem pędem w kierunku podwójnych świateł gdzie judo przystanku  nadjeżdżał duży,  skrzypiący i sypiący iskrami wszędzie wokół  czerwony prostopadłościan. Całe szczęście, że udało mi się jednak na niego zdążyć. Przyjechałem do pracy i zarejestrowałem się w systemie po czym usiadłszy na swoim stanowisku poczułem, że jestem zupełnie bez sił, jakbym miał zaraz uderzyć głową, o blat biurka a wszystko to przez brak cukru, który dodatkowo pobudziłby mnie zanim zrobi to kawa.  Jakimś cudem udało mi się dotrwać do przerwy te dwie i pół godziny, po czym ruszyłem w te pędy do automatu po paczuszkę mojego ulubionego MALTIKEKSU Dr Gerarda. I w ten sposób podjadając go sobie ukradkiem, kiedy mnie nachodziła ochota, mój mózg miał stały dopływ cukru przez co cały dzień pracowałem z werwą i wydajnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz