Sprawdzałem program
tv. Interesowało mnie co i kiedy zaserwują w programach sportowych. Wieczorem –
„szczypiorniak”! To plan mam gotowy… Za chwilę zadzwonił Mariusz. Miał wolny
czas – „piątek – weekendu początek!” – to częste powiedzenie Mariusza.
- Masz czas? – Zapytał Mariusz.
- Mam – możesz nadawać. Przechodzę na „odbiór”. –
Odpowiedziałem.
- A co „nadawałeś”? – Zapytał Mariusz.
- Nie nadawałem, ale sprawdzałem relacje sportowe w tv. –
Odpowiedziałem.
- Telepatyczne zachowanie… - Powiedział Mariusz.
- Jakie „telepatyczne”? – Zapytałem.
- Bo ja też myślałem o wydarzeniach sportowych, które będą
dziś transmitowane przez tv. I w zasadzie – to w tej sprawie dzwonię. –
Powiedział Mariusz.-
- „Ręczna” jest wieczorem. Ciekawy mecz – oj, będą emocje! –
Rzekłem do Mariusza.
- Będą, będą…! A w nocy – gala boksu! Sportowy piątek! - Odpowiedział.
Mariusz to świetny kumpel, dobry lekarz i wszechstronny
kibic sportu. Jak zacznie rozmawiać o swoich idolach, to może mówić i mówić – w
nieskończoność!
- Na „ręczną to czekam z niecierpliwością! Ale boks – chyba
sobie odpuszczę… Przecież walka finałowa, to rozpocznie się dopiero nad ranem!
Może o czwartej… - Powiedziałem.
- Myślimy podobnie. Jednak bardzo chciałbym oglądnąć tę
galę… Obawiam się, że mogę nie dotrwać do rana… A gdybym sobie nastawił budzik
– bo też brałem pod wzgląd taką możliwość – to po przebudzeniu się w „środku
nocy” – takie oglądanie mi „nie smakuje”! Nie ta adrenalina – nie te emocje…
Mam pewien pomysł z tym związany – a zarazem propozycję dla ciebie oraz
Małgosi… Przyjdźcie do nas – razem może jakoś wytrwamy…? – Zaproponował
Mariusz.
- Nie chce mi się za bardzo… Czekaj – zapytam Gośkę… A
Dorota nie będzie miała żadnych wątpliwości? Zapytałem.
- Skądże! Wszystko już obgadałem. – Powiedział Mariusz.
- No dobrze. Ale co przynieść – Może jakieś ciastka –
„Mafijne” – z Dr. Gerard…? – Zapytałem.
- Nie – nic nie przynoście! My załatwimy wszystko. Jakaś
drobna kolacyjka – do gryzienia jakieś wafle – Dr. Gerarda – też będą!
Posiedzimy, popatrzymy, pogadamy… Dawno nie widzieliśmy się – będzie okazja
spotkać się. OK? – Powiedział Mariusz.
- OK! – Odpowiedziałem.
- To do zobaczenia – wieczorem! – Powiedział na koniec
Mariusz i rozłączył się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz