Rozpoczęła się
dyskusja o meczu. O tym, jaki to zgrany zespół… Jaki dojrzały i wierzący do
końca w sukces… Dorota skwitowała te zawody jednym słowem: „fuksiarze!”. Oj –
dostało się jej za to od Mariusza! Poniekąd jednak Dorota miała wiele racji…
Mieliśmy fatalną skuteczność. Gdybyśmy wykorzystali chociaż małą część tych
wszystkich zmarnowanych szans, to moglibyśmy grać cały mecz spokojnie, wysoko
prowadząc od początku do końca. Brakowałoby wtedy jednak jednego – chyba
najważniejszej rzeczy – emocji! W sporcie liczy się najbardziej wygrana, ale
widowisko wcale nie jest mniej ważne! Dyskusja trwała dalej – ciastka znikały,
znikały… Aż się skończyły! Dorota wyszła po kolejną porcję… Krzyknęła do
Mariusza, aby przyszedł do niej na chwilę… Zaczęli po cichu o czymś rozmawiać.
Za chwilę Mariusz przyszedł z powrotem z „kwaśną” miną… Powiedział że stało się
nieszczęście! Oboje z Gośką wystraszyliśmy się okropnie! Chcieliśmy się
dowiedzieć, co takiego strasznego się stało… Mariusz stwierdził że nie powie,
chyba że zrobi to Dorota… Lecz zapewniał że to nic takiego tragicznego.. Weszła
Dorota… Dociekaliśmy, aby dowiedzieć się faktów – i żeby nie denerwować się już
więcej. Okazało się, że winowajcą całego zajścia jest „Małpa” – kotka Doroty i
Mariusza. Kiedy rozemocjonowaliśmy się na całego meczem, to „Małpa” – jak gdyby
nigdy nic – weszła sobie do kuchni, wskoczyła na blat szafki i porozrywała
wszystkie opakowania z ciastkami. Jakby tego było mało – rozsypała je po całym
pomieszczeniu, bo się nimi bawiła. Widać – zrobiła sobie karnawałowy bal.
Dorota przyniosła pokazać nam strzępy opakowań. Okazało się, że były to
„Maltikeks”, oraz „Zwierzaki Wielozbożowe” – jedne i drugie firmy Dr. Gerard.
Szkoda… „Maltikeks” – są pyszne, a dorota zapewniała, że te „Zwierzaki” – nie są
wcale gorsze… Szkoda – ale z tego wszystkiego, to może chociaż „Małpa” sobie
podjadła…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz