Witam.
W niedzielne popołudnie tylko spokój i odpoczynek. Miłe leniuchowanie. Za oknem
lekko prószy śnieg. Moje dzieci czekają na niego jak na zbawienie, mają ferie
zimowo deszczowe. My z mężem po tygodniu pełnym pracy, czekamy na takie dni
spokojne, nie musząc nic. Kawusia komputer, a w nim ciekawostki z deseroteki na
stronie internetowej ,,Dr Gerard” Jednak tej niedzieli nie było tak jak zwykle.
Wraz z rodziną na tą niedziele przewidzieliśmy seans filmowy z kruchymi ciasteczkami
naszej ulubionej firmy ,,Dr Gerard”. Na tą okazję kupiłam Patysie, biszkopty i
pierniczki. Zrobiłam zakupy na zapas, bo
wiedziałam jak bardzo moja rodzinka za nimi przepada. Oczywiście część
schowałam, na później. Gdybym tego nie zrobiła, wszystko zniknęłoby w jednej
chwili. I tak jak pisałam wcześniej, miała to być spokojna niedziela w gronie
rodziny. Ale tak nie było. Około piętnastej godziny, kiedy byliśmy z rodziną
już po obiedzie, usłyszeliśmy głośnie pukanie do drzwi. Zerwałam się i podeszłam,
za drzwiami zobaczyłam dwie koleżanki z mężami. W ręku trzymali butelki z
winem. Zdziwiłam się tą nagłą wizytą, raczej zawsze się
zapowiadali. W drzwiach od razu , bez ceregieli poprosili o kieliszki. Wygodnie
rozsiedli się w salonie. Dzieci wymknęły się do swoich pokoi, a mąż
poszedł przebrać się, nie był
przygotowany na gości. Z kuchni przyniosłam najlepsze biszkopty i rurki ,, Dr Gerard’’, i postawiłam na stole.
Zapytałam się czy maja ochotę na kawę, lecz oni tylko chcieli kieliszki. Znajomi
zaczęli nam tłumaczyć , dlaczego
przyszli do nas tak nagle, bez
wcześniejszego uprzedzenia. Chcieli nam coś powiedzieć, nam obojga. Przez
chwilę przestraszyłam się , że może to być coś niemiłego, ale nie
przychodziliby z takimi wesołymi minami i winem. Kiedy mąż wrócił ,kolega Jarek
oświadczył , że wygrał w totolotka. Zaniemówiłam. Miliony? – krzyknęłam z zaciekawieniem. No właśnie czy
to były miliony, zapraszam do drugiego mojego postu. W każdym bądź razie byłam
w niezłym szoku. Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz