wtorek, 23 lutego 2016
Słodki kalendarz
Słodki kalendarz był to efekt naszych domowych poszukiwań i prób uregulowania kwestii podawania naszym dzieciom słodyczy. Słodkości Dr Gerarda obecne były w naszym domu od zawsze, ponieważ nie chcieliśmy i nie chcemy tworzyć wokół nich otoczki zakazanego owocu. Wierzyliśmy zawsze w umiar i rozwagę. W zdrowe nawyki, które są tak samo ważne jak małe odstępstwa od nich.
To wszystko nie zmienia faktu, że czasami brakowało nam z mężem konsekwencji i ulegaliśmy długim i zaciętym prośbą naszych małych przedszkolnych łasuchów. Słodki kalendarz sprawiał, że temat słodyczy przepysznie przygotowanych z Deseroteki przestał być męczący dla obu stron. Razem z dziećmi ustaliliśmy w prosty i zgodny sposób jakie desery będę im robiła i kiedy będą jedli. W tym kalendarzu kluczowe jest to, że my rodzice nie narzucaliśmy reguł, ale tworzyliśmy je razem z naszymi brzdącami, więc było im łatwiej zaakceptować, a nam rodzicom egzekwować. Ten kalendarz działał nawet kiedy rodziców w pobliżu nie ma, a inni kuszą np. Pryncy Torcikiem, drażami Maltikeksami, wspaniałymi Rurkami Waflowymi Dr Gerarda. I tak nasze dzieci przypominały dziadkom w środku tygodnia, że "dzisiaj nie ma dnia słodyczowego". Kalendarz testowaliśmy przez całe przedszkole.
Przybierał różną formę, wciąż przechowujemy prototypy robione przez nasze dzieci. To one pozwalały wspólnie z naszymi dzieciaczkami wybrać i oznaczać dni, w których bez skrępowania mogły cieszyć się słodkościami Dr Gerarda. Pełnił on rolę edukacyjną, bo pomagał wybierać odpowiednie nawyki żywieniowe, które zaprocentowały teraz, kiedy są nasze dzieci dorosłe i są ogromnie wdzięczne za te nawyki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz