poniedziałek, 8 lutego 2016

Sledzik

Ostatnie dni karnawału, zwane zależnie od regionu Polski ostatkami, mięsopustem, zapustami lub kusakami, od wieków wyróżniały się specjalnym obrządkiem.Ale przetrwały do dziś że oprócz obżerstwa mięsiwem nie może zabraknąć ciast i najsmaczniejszych ciasteczek z firmy dr. Gerard markizy i prencypałki. Po wsiach południowego Podlasia i wschodniego Mazowsza chodzili przebierańcy. Opowiadano, że po świecie biega kusy, czyli diabeł, a przebrania uchronią przed nim i jego psotami. Chodzili więc ludzie przebrani za zwierzęta i wymyślne postaci. W takim pochodzie, w zależności od regionu kraju był obecny: koń, koza, bocian, kominiarz, diabeł, śmierć. Całej tej hałastrze towarzyszyli muzykanci  z oryginalnymi instrumentami ludowymi: dudami i lirami korbowymi. Orszak zazwyczaj otwierał książę ostatków  w postaci słomianej kukły. Na małopolskich i lubelskich wsiach takim korowodom nadawano nazwę -dziadów zapustowych-.
Podczas ostatków nie wypadało zajmować się pracą.Ostatki, zwane w rożnych częściach Polski także śledzikiem, zapustami lub podkoziołkiem, zwyczajowo zaczynają się w tłusty czwartek, a kończą we wtorek przed rozpoczynającą Wielki Post Środą Popielcową. Dziś to czas, kiedy w rożnych klubach i restauracjach organizowane są liczne imprezy oraz bale na których nie brakuje tłustego jadła zakrapianego alkochlem oraz kawy ciast i najsmaczniejszych ciasteczek z firmy dr. Gerard pierniczki i biszkopty, ale dawniej ostatki wiązały się nie tylko z zabawą taneczną, ale też wieloma zwyczajami i obrzędami, których należało przestrzegać.Ostatki z tradycją w Polsce

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz