Wyjazd na Cypr
Moim walentynkowym prezentem od Filipa okazał się tygodniowy pobyt na Cyprze. Muszę przyznać, że bardzo mile mnie to zaskoczyło. Pomimo, że to taki spontaniczny wyjazd, nie miałam problemu z wzięciem urlopu. Dobry człowiek z tego mojego szefa. Oczywiście cały pozostały zespół pracowników to fantastyczni ludzie. Lot na Cypr mieliśmy z Warszawy. Wszystko odbyło się sprawnie i bez przeszkód. To długie oczekiwanie na lotniskach zawsze wprawia mnie w stan zmęczenia i irytacji. Chcę, aby już się coś działo, nie lubię czekać. Czas oczekiwania umiliła mi słodka chwila z ciasteczkami z firmy Dr Gerard. Kubek mocnej kawy, do tego smaczne pryncypałki i pachnące mafijne pozwoliły mi na króciutki relaks. Oczywiście towarzystwo Filipa było najważniejsze. Nigdy przedtem nie byłam na Cyprze, byłam więc wszystkiego ciekawa. Poczytałam trochę na temat historii Cypru, ekonomi, sytuacji politycznej kraju i ukształtowania terenu. Wiem jednak, że to nie to samo, kiedy można wszystko zobaczyć i dotknąć samemu. Spotkanie z mieszkańcami Cypru, było bardzo sympatyczne. Ci ludzie mają niesamowitą charyzmę. Podobała mi się ich beztroska i spokój w codziennym życiu. Cypryjczykom nigdzie się nie śpieszy. Wychodzą z założenia, że zawsze zdążą zrobić to co trzeba, a jak nie to nic się nie stanie jak zrobią to jutro. Takie podejście do życia jest po prostu urocze. Towarzyszy im zawsze dobry nastrój i cudowne słońce. Naprawdę chciałabym tam zamieszkać. Spotkaliśmy tam wielu Polaków. Mam na myśli nie tylko turystów, ale ludzi mieszkających tam od lat. Niektórzy opowiadali, że przyjechali tu do pracy tylko na chwilę i zostali. Urok tego miejsca wywarł na nich takie wrażenie, że nie chcieli już z tego rezygnować. Pewnego wieczoru spotkaliśmy na spacerze pana z psem. Powiedziałam wtedy do Filipa - zobacz jakie cudo, to chyba haski. Na to właściciel psa odezwał się po polsku - tak, haski i możecie go pogłaskać. Jaka była radość nasza i psa kiedy tarmosiliśmy go za uszami i pod brodą . Facet mówił, że mieszka tu już od 11 lat i miejsce mu bardzo odpowiada. Poczęstowałam go pysznymi pierniczkami przywiezionymi z Polski. Bardzo mu smakowały. Pierniczki były jak zawsze z firmy Dr Gerard. Pobyt na wyspie zbyt szybko się skończył. Jestem przekonana, że jeszcze tam powrócę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz