Witam
serdecznie, jest poniedziałek, jest piękna wiosenna pogoda, a w mej głowie
jeszcze wybrzmiewa muzyka. Ten weekend był ostatnim karnawałowym, więc, jak co
roku byliśmy ze znajomymi na zabawie. Było super, nogi bolą, garnitur nadane
się do czyszczenia (efekt twista i rock&rolla). Wczoraj prawie cały dzień posypiałem.
Aby się dobudzić, z synem pojechaliśmy rowerami do parku a dziewczyny poszły na
hulajnogę. Gdy się spotkaliśmy zrobiliśmy kawę z ciasteczkiem. Brakowało nam
odrobinę witalności i cukru. Wynika to z tego, że tańcowaliśmy do trzeciej
rano. Nie opuściliśmy ani jednego kawałka. Wracając do ciasteczek były to
Biszkopty Pychotki Zdobione firmy „dr Gerard”, o smaku wiśniowym. Pyszne,
słodkie, owocowe. A co do zabawy, zaczęła się o godzinie dwudziestej, pysznym
dwudaniowym obiadem, następnie kawka i ciasto, a w międzyczasie można było
zjeść jakieś sałatki, galarety i różne przekąski. Każdy mógł mieć własne napoje
wyskokowe. Zespół muzyczny, który nam przygrywał, też był już sprawdzony na
innych imprezach. Repertuar nam zaproponowany zawierał przeboje Anny Jantar,
Czerwonych gitar a także Enej i Dżem czy Poparzeni Kawą Trzy. Więc każdy
znalazł coś dla siebie. W pewnym momencie muzycy wyszli do ludzi z walizką, aby
rozdać nam elementy garderoby, przebrań w klimacie „mafijnym”, co od razu skojarzyło
mi się z produktem „dr Gerard” a mianowicie z markizami „Mafijne Black”. Mojej żonie
przypadł Kapelusz tak jak te ciastka, ciemne warstwy przełożone białym paskiem.
Ja dostałem piękne fioletowe boa. Inni mieli ogromne, śmieszne okulary czy
kolorowe peruki i świecące rogi lub kokardy. Zrobiło się kolorowo, świecąco i
sprawiło to wszystkim dużo radości. Dodam, iż większość gości zostało w
przebraniach do końca zabawy. Migające flesze aparatów, nie wygasły chyba przez
dziesięć minut, wszyscy robili sobie i innym zdjęcia. Po takiej przebierance już
nie było nieznajomych. Byliśmy ogromną kolorową grupą kolegów i koleżanek.
Pozdrawiam L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz