czwartek, 18 lutego 2016

Apetyt Burka

Witam. Za oknem psia pogoda i dziś  chciałabym opowiedzieć o śmiesznej sytuacji, jaka miała miejsce jakiś czas temu. Głównym bohaterem będzie pies, który jak ja czeka na śnieg, bo uwielbia biały puch. Koleżanka zaprosiła mnie do siebie, żeby porozmawiać na temat naszych wspólnych wakacji. Kiedy wybierałam się do niej , wstąpiłam na małe zakupy. Kupiłam w sklepie kilka paczek kruchych ciasteczek ,,Dr Gerard”, miałam nadzieję, że się nam dziś przydadzą i nie myliłam się. Koleżanka przywitała mnie serdecznie i zaproponowała kawę. Miałam już wyciągnąć ciasteczka, kiedy ona powiedziała , że specjalnie na dziś upiekła pyszne pierniczki. Pomyślałam, że fajnie i czekałam kiedy je przyniesie. Po chwili wielki szklany wazon stał  na ławie, a w nim pachnące czekoladowe ciasteczka. Nie ukrywam, ślinka mi ciekła. , ale zanim miała nastąpić konsumpcja, koleżanka zaproponowała mi , żebyśmy udały się na chwilę do piwnicy. W piwnicy stał nowo zakupiony samochód. Kiedy byłyśmy na dole, usłyszałyśmy jakiś łomot, ale nie zwróciłyśmy zbytnio na to uwagę, nadal zachwycałyśmy się autem. Koleżanka opowiadała i opowiadała co jak i kiedy. W końcu krzyknęła, o rany Burek!. Przypomniała sobie , że jej szalony wielgaśny pies sam został w mieszkaniu. Szybko pobiegłyśmy. Kiedy byłyśmy na miejscu, nasz psi bohater leżał grzecznie na dywanie i oblizywał się z radością. Jednak na stole nie było ani jednego ciasteczka, wyżarł wszystkie łakocie. Myślałam, że padnę ze śmiechu. Nie zostawił, żadnego okruszka. Koleżanka była zła na niego, wyprowadziła go na podwórko, a do mnie tylko szepnęła, czym ja Cię teraz ugoszczę. Ze śmiechem wyciągnęłam z torebki najsmaczniejsze biszkopty i pierniczki mojej ulubionej firmy ,,,Dr Gerarda”. Zaczęłyśmy się obie głośno śmiać, a Burek z nosem przytkniętym do szyby skamlał o dopuszczenie go do kolejnych smakołyków. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz