środa, 3 sierpnia 2016

Kino, krakersy i kukurydza.

            Cześć, kolejny dzień wakacji. Już odliczam godziny do pierwszego września. Gdy dzieci wrócą do zajęć szkolnych. Wiadomo będzie spory wydatek z tym związany, ale będą miały mniej wolnego czasu. Kupno ubrań i artykułów szkolnych spadnie na żonę. Ja będę przygotowywał drugie śniadanie i coś słodkiego od „dr Gerard”. Nawet koledzy moich dzieci wiedzą, że w śniadaniówce jest coś dobrego do przegryzienia. Póki są wakacje, to musimy zapewnić im jakieś atrakcje. Ostatnio byliśmy w kinie. Nasza Tosia zaprosiła kuzynkę, więc było nas pięcioro. Wiadomo, jak jest kino to musi być popcorn i cola. Aby zaoszczędzić czas i pieniądze, zakupy zrobiłem wcześniej. Taniej i większy wybór. Okazało się, że w sklepie znalazłem wiadro kukurydzy za sześć złotych. O dziwo dzieciaki zjedli wszystko. Dla żony i dla mnie kupiłem Krakersy classic. Smaczniejsze i zdrowsze. Gdy spotkaliśmy się z bratową pod kinem okazało się, że i ona była przygotowana. Przyniosła wodę i Witaminki truskawka. Są to kruche ciasteczka śmiejące się truskawkową galaretką. Pychota.

            Film, na który się wybraliśmy to „Epoka lodowcowa 5”. Czyli kolejne przygody mamuta Mańka, leniwca Sida i tygrysa Diego. W tej części te zabawne zwierzęta ratują Ziemię przed zniszczeniem przez wielką asteroidę. Tak jak to bywa, teksty bardziej śmieszyły dorosłych niż dzieci. Moja córeczka w pewnym momencie przysnęła. Starsze dzieciaki wyszły zachwycone. No i z brzuchami pełnymi kukurydzy. Gdy wstaliśmy z miejsc, zrobiło mi się wstyd. Nie wiedziałem, że tyle popcornu ląduje na podłodze. Po powrocie do domu, Tosia pod wrażeniem zwiastunów emitowanych przed seansem, nie może się doczekać kolejnej wizyty w kinie. I wylicza, kogo tym razem zaprosimy. A lista kuzynek i kuzynów jest dość długa.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz