Koleżanka namówiła mnie na pieszą pielgrzymkę. Zdecydowaliśmy
się na najdłuższą pielgrzymkę z Helu na Jasną Górę. Parę dni wcześniej
pojechaliśmy do punktu wyjściowego. Zostaliśmy zakwaterowani w szkole. Moja
przyjaciółka już po raz trzeci pójdzie tą trasą i orientuje się co jest nam
najbardziej potrzebne. Powiedziała mi co powinnam zabrać na tak długą drogę.
Spakowałam dużo skarpet, sweter na zimniejsze dni, płaszcz przeciwdeszczowy,
kubek, sztuczce, Wszystkie rzeczy
spakowałam do jednego dużego plecaka. W podręcznym plecaku miałam wodę i
smaczne krakersy paprykowe i kremisie Dr. Gerarda. Poczęstowałam znajomą tymi
larytasami. Bardzo jej smakowały i przechodząc koło sklepu wstąpiliśmy
rozglądając się za podobnymi słodyczami. Nie musieliśmy długo szukać. Na półce leżały
ciasteczka Dr. Gerarda. Ja kupiłam
Witaminki truskawka, Kasia wybrała Witaminki jabłko. Czekając na wymarsz
spacerowaliśmy po plaży i odpoczywaliśmy. W końcu po rannej mszy całą dużą
grupą śpiewając pieśni wyruszyliśmy na pielgrzymkę. Dwie dziewczyny poznały
Kasię i dołączyły do naszego towarzystwa. Noclegi mieliśmy w domach, szkołach
lub przygotowanych stodołach. Po paru dniach byłam bardzo zmęczona i bolały
mnie nogi, ale tak prawie wszyscy się czuli. Pogodę mieliśmy przeplataną
deszczem. Ubrani w nieprzemakalne płaszcze szliśmy ze śpiewem na ustach. Pare
osób musiało jakiś odcinek jechać. Zbliżając się do celu jakim jest Jasna Góra
nabraliśmy werwy i pokonaliśmy całą drogę pieszo. Zmęczeni i radośni
wkroczyliśmy na Jasną Górę. Upadliśmy krzyżem i w ten sposób oddaliśmy cześć
Matce Bożej. Była to najdłuższa pielgrzymka trwająca 19 dni. W powrotnej drodze
odwiedziłam ciocię Anie mieszkającą koło Częstochowy. Zdałam jej relacje z
przebytej pielgrzymki. Z plecaka wyjęłam ciastka Dr. Gerarda i położyłam na
talerzyk. Ciocia zatrzymała mnie jeszcze tydzień. Razem w ciągu tygodnia pojechaliśmy do Częstochowy. Było mniej ludzi i mogliśmy w
spokoju pomodlić się i dokładniej oglądnąć klasztor.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz