Chociaż dni są coraz krótsze i może pogoda nie zawsze dopisuje, ale to jest wspaniały czas wakacji na różnego rodzaju wypady i wycieczki.
Usiedliśmy z całą naszą rodzinką, aby zaplanować jakoś ten czas. Postanowiliśmy, że naszym kolejnym wypadem będzie wyjazd w góry. Chociaż propozycji było kilka to jednak uznaliśmy, że jednym z naszych wojaży to wyjazd w Pieniny.
Zaczęło się więc pakowanie. Mówię, zabieramy to co jest najpotrzebniejsze, żeby było jak najmniej bagaży. Dzieci oczywiście zaczęły pakować swoje zabawki. Musiałam ostro wkroczyć i połowę zabawek wyrzucić z ich plecaków. Starszy syn stwierdził, że on nie bierze żadnych zabawek, bo on chce wziąć ze sobą, jak najwięcej słodyczy Dr Gerarda, które zresztą bardzo lubi.
W domu nie zawsze pozwalam dzieciom jeść słodycze, ale w końcu będą mieli jakiś wysiłek, gdyż mamy zamiar dużo spacerować po górskich szlakach to niech sobie zabiorą to co chcą.
Ania uznała, że ona chce sobie wziąć ciastka Kremisie, dr Gerarda, bo mają taką pyszną czekoladę w kształcie misia na każdym ciasteczku. Oprócz tego zabrała jeszcze listki deserowe, ciasteczko kakaowe oraz precelki w polewie kakaowej.
Jasiu zabrał ze sobą Pryncypałki, które po prostu uwielbia. Ja natomiast spakowałam ciasteczka Witaminki jabłko oraz Witaminki truskawka, ale za to, jakie smaczne oczywiście też od dr Gerarda.
Idąc górskim szlakiem dzieci zapoznały sobie kolegów, więc Ania postanowiła poczęstować ich łakociami dr Gerarda, które zabrała ze sobą.
Wycieczka bardzo się udała do domu wróciliśmy późnym wieczorem, zmęczeni, ale bardzo zadowoleni. Dzieci cały czas wspominają i pytają kiedy znów gdzieś pojedziemy. Cieszę się, że chcą gdzieś znów jechać, ale chyba największym motorem tych wyjazdów to oczywiście słodycze Dr Gerarda.
Dobrze mieć takiego pomocnika, który tak potrafi zmotywować jak dr Gerard
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz