środa, 10 sierpnia 2016

Wolontariuszka Tosia.

            Cześć. Zaczęła się Olimpiada, dla Naszych niezbyt dobrze. Jakaś wpadka z dopingiem, ręczni przegrali dwa mecze, Radwańska w pierwszym meczu też przegrała. Co dalej? Jako kibic piłki nożnej nie mogę powstrzymać się od opinii, że Mistrzostwa Europy były ciekawsze i Biało – czerwoni pokazali wysoki światowy poziom. Wracając do IO w Rio to siatkarze w dwóch meczach zapewnili sobie zwycięstwa a nam niezapomniane emocje. Gratuluję.

            Studiując program telewizyjny i poszukując jakiś meczy, zostałem porażony. Tylko programy z platformy z + mają przyjemność oglądania spotkań na żywo. Czy Ligi mistrzów, czy lig zagranicznych. Mnie pozostaje zjedzenie „Witaminki jabłko” od dr Gerard na poprawę samopoczucia i czekanie do końca sierpnia na Bundesligę. Tomek, jako zawodnik oraz kibic kupuje czasopisma piłkarskie i bombarduje mnie wiadomościami o transferach. Kto gdzie i za ile? Przyznam, że kwoty płacone za przejście zawodnika oraz kwoty kontraktów są gigantyczne, w momencie, gdy dzieci w Afryce i nie tylko umierają z głodu. Ostatnio tłumaczyłem mojej Tosi, co to jest akcja charytatywna i jak można pomóc głodującym. Córka wymyśliła, że kupi „PryncyPałki” i wyśle je pocztą. No to wytłumaczyłem jej, że tak się tego nie robi. Zapytała, dlaczego? Przecież „dr Gerard” robi pyszne ciastka. Temat musiałem pociągnąć, że najlepiej wpłacić pewną kwotę pieniędzy na konto organizacji charytatywnych. Ludzie tam pracujący przygotowują kontenery darów. Wiedzą, co i komu potrzeba. A jeżeli chciałaby kupić coś do jedzenia dla głodujących, to musi to być żywność o długiej przydatności do spożycia. Najlepiej produkty suche jak: makarony, ryż, kasza, mąka. Nie możemy też zapomnieć o wodzie pitnej. Byłem dumny z mojego dziecka. Uparła się by już na zajątrz w Internecie wyszukać organizacje charytatywne i byśmy do nich zadzwonili lub gdy będzie jakaś w naszym mieście to ją odwiedzimy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz