poniedziałek, 29 sierpnia 2016

dożynki



Od paru tygodni przygotowywaliśmy się do gminnych dożynek. Ja należe do koła gospodyń wiejskich. Razem z moimi gospodyniami robiłam wieniec. Od wiosny zbierałam pszenice, żyto jęczmień i inne potrzebne roślinki. Każda z nas coś przyniosła. Dodatkowe kompozycje kupiliśmy na placu, a stelarz wykonał sąsiad. Spotykaliśmy się   w soboty po południu w klubie gospodyń. Długo się zastanawialiśmy jak tegoroczny wieniec ma wyglądać. Ja niestety nie mam talentu artystycznego, ale służę pomocą. Polegaliśmy na starszej pani, która co roku kieruje wykonaniem wieńca. Dużo się od niej nauczyliśmy. Oprócz pracy przy wykonywaniu tego typu rzeczy mamy spotkania z różnymi artystami. Często też pijemy kawę lub herbatę. Każda z nas od czasu do czasu coś słodkiego przyniesie. Ja bardzo lubię wypieki Dr. Gerarda. Dlatego częstuje moje koleżanki precelkami kakaowymi, a innym razem ciastkami śmietankowymi. Zmieniam rodzaj ciastek, ale wszystkie są od tego samego producenta.  Przypominamy sobie piosenki ludowe, które śpiewane są na dożynkach. W końcu ukończyliśmy piękny wieniec. Stoi na honorowym miejscu i czeka na uroczyste wniesienie go do kościoła. W niedziele gospodynie z sąsiednich wiosek przyniosły wszystkie zebrane plony w kształcie wieńców. Nasz wieniec stał jako pierwszy. Po mszy uroczyście wyruszył barwny korowód na przygotowany plac. Każda wieś miała zaprezentować swój artystyczny wyrób. W ten sposób odbywał się konkurs na najpiękniejszy wieniec. Nasz plon zajął dopiero czwarte miejsce na dziesięć. Pomimo tego była miła atmosfera i fajna zabawa. Przyszło dużo osób z małymi dziećmi. Można było kupić sobie coś do picia i jedzenia. Nawet punk sanitarny zachęcał do zbadania ciśnienia, cukrzycy. Wieczorem występowały znane zespoły muzyczne i odbywała się zabawa na świeżym powietrzu.         
     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz