wtorek, 30 sierpnia 2016

„Z Dr Gerardem na zachód”


Siostra z mężem postanowili ostatni weekend wakacji aktywnie wykorzystać. Jak też pomyśleli, tak zrobili. W ubiegłym miesiącu, tj. w lipcu odwiedził ich kuzyn, zatem siostra postanowiła się zrewanżować. Spytała mnie czy skorzystam z piątego miejsca w aucie. Przystałem na propozycję bardzo chętnie.

W czwartek rano pojechałem na zakupy do marketu kupić coś na drogę. Na koniec wakacji wszędzie widać promocje. Czyżby z okazji zbliżającego się roku szkolnego? Dr Gerard również w promocyjnej cenie, no i jak tu nie skorzystać! Do koszyka włożyłem: KRAKERSY CLASSIC, KRAKERSY KANAPKI PAPRYKOWE, WITAMINKI JABŁKO, CIASTECZKA KAKAOWE i KREMISIE dla dzieciaków.

Po pracy siostra z rodzinką przyjechali po mnie i ruszyliśmy w drogę, do Stargardu. Czas podróży to około 5 godzin jazdy. W trakcie jazdy wypakowałem wcześniej zakupione słodkości Dr Gerarda. Wszyscy zajadali się ze smakiem, szczególnie dzieci, aż miło było patrzeć.

Po drodze kilka razy stanęliśmy na parkingach leśnych. A tam cisza i spokój. Tylko raz podjechaliśmy na CPN w celu uzupełnienia paliwa i dalej ruszyliśmy w drogę. Przed zachodem słońca byliśmy na miejscu.

Kuzyn z żoną i dziećmi czekali na nas z niecierpliwością. Po zaparkowaniu auta na podwórku przywitaliśmy się długo i serdecznie. Wyglądało to tak jakbyśmy nie widzieli się co najmniej kilka lat, a przecież minął zaledwie miesiąc.

Weszliśmy do domu. Rozgościliśmy się, chwilę odpoczęliśmy po wyczerpującej podróży. A tu niespodzianka. Żona kuzyna,  Beata,  zaprosiła nas do stołu, aby poczęstować całą rodzinę deserem również z deseroteki Dr Gerarda. To w rewanżu za gościnę na Kujawach.

Beata wyszukała na stronie Dr Gerarda w deserotece przepis na: „Deser z biszkoptów – lekki i świeży z pałeczek morelowo śmietankowych”.

Wieczór spędziliśmy na delektowaniu się deserem i rodzinnych rozmowach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz