Kilka dni wcześniej pogoda załamała się i na trzy dni zamknęła dostęp do słoneczka i błękitu
nieba. Ciemne chmury spowiły niebo. Deszcz, z krótkimi przerwami na wchłonięcie
się nadmiaru wody w ziemię, popłakiwał pogłębiając tylko moją chandrę.
Pierwszy dzień jeszcze jakoś zniosłem, ale drugi wpędził mnie
już w dołek psychiczne. Wertując Internet w poszukiwaniu jakiegoś promyczka
nadziei na zażegnanie narastającej apatii, natrafiłem na informację, iż poniekąd
najlepszym antidotum są słodycze.
W mig zapaliła mi się zielona lampka w głowie i przypomniałem
sobie o schowanych słodkich zapasach na
ciężkie chwile, takie właśnie jak ta.
Dokopałem się do opakowań i okazało się, iż cały asortyment
który posiadam jest od Dr Gerarda. Były to takie rarytasy jak: PRYNCYPAŁKI,
WITAMINKI TRUSKAWA, PRECELKI w POLEWIE KAKAOWEJ, CIASTECZKO ŚMIETANKOWE. Nie
zastanawiając się długo, nastawiłem wodę na kawę, gdyż moim zdanie tworzy
idealny duet wraz ze słodyczami. Jeśli jest to coś słodkiego od Dr Gerarda, wtedy
moja radość jest podwójna. Jest to skuteczne antidotum na chandrę. Po finalnym zażegnaniu
objawów depresji, spowodowanych brakiem słoneczka i ciągle padającym deszczem,
na drugi dzień powtórzyłem kurację, oczywiście słodkościami Dr Gerarda, które
pozostały mi z dnia poprzedniego.
Dnia trzeciego nie musiałem powtarzać zabiegów z dwóch
powodów. Tj. braku jakichkolwiek słodyczy w domu i wyjściem zza chmurki
upragnionego słoneczka. Chandra zniknęła jak ręką odjął!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz