środa, 17 sierpnia 2016

„Słodycze na chandrę w deszczowy dzień”


Kilka dni wcześniej pogoda załamała się  i na trzy dni zamknęła dostęp do słoneczka i błękitu nieba. Ciemne chmury spowiły niebo. Deszcz, z krótkimi przerwami na wchłonięcie się nadmiaru wody w ziemię, popłakiwał pogłębiając tylko moją chandrę.

Pierwszy dzień jeszcze jakoś zniosłem, ale drugi wpędził mnie już w dołek psychiczne. Wertując Internet w poszukiwaniu jakiegoś promyczka nadziei na zażegnanie narastającej apatii, natrafiłem na informację, iż poniekąd najlepszym antidotum są słodycze.

W mig zapaliła mi się zielona lampka w głowie i przypomniałem sobie  o schowanych słodkich zapasach na ciężkie chwile, takie właśnie jak ta.

Dokopałem się do opakowań i okazało się, iż cały asortyment który posiadam jest od Dr Gerarda. Były to takie rarytasy jak: PRYNCYPAŁKI, WITAMINKI TRUSKAWA, PRECELKI w POLEWIE KAKAOWEJ, CIASTECZKO ŚMIETANKOWE. Nie zastanawiając się długo, nastawiłem wodę na kawę, gdyż moim zdanie tworzy idealny duet wraz ze słodyczami. Jeśli jest to coś słodkiego od Dr Gerarda, wtedy moja radość jest podwójna. Jest to skuteczne antidotum na chandrę. Po finalnym zażegnaniu objawów depresji, spowodowanych brakiem słoneczka i ciągle padającym deszczem, na drugi dzień powtórzyłem kurację, oczywiście słodkościami Dr Gerarda, które pozostały mi z dnia poprzedniego.

Dnia trzeciego nie musiałem powtarzać zabiegów z dwóch powodów. Tj. braku jakichkolwiek słodyczy w domu i wyjściem zza chmurki upragnionego słoneczka. Chandra zniknęła jak ręką odjął!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz