Lasy w zachodnio-pomorskim słyną z bogatych zasobów w grzyby.
Co roku rodzinka wybiera się na grzybobranie. W ubiegłym roku sezon na
grzybobranie rozpoczął się na przełomie września i w października. W tym roku wcześniej. Obfite
deszcze przyspieszyły wysyp grzybów.
Pierwsze okazy pojawiły się na początku sierpnia.
Po podróży zostało nam co nie co z zapasów słodkości Dr
Gerarda tj.: KRAKERSY KANAPKI PAPRYKOWE, WITAMINKI JABŁKO i CIASTECZKA KAKAOWE.
W sam raz na grzybobranie.
O poranku wybraliśmy się do lasu i w kilka godzin zebraliśmy
wiaderko grzybów. Głównie prawdziwki i maślaki. Byliśmy bardzo zadowoleni. To
prawdziwe trofea. Pogoda nam sprzyjała, było ciepło. Kolejną atrakcję
zaplanował kuzyn z żoną. Postanowili zorganizować imprezę przy grillu.
Beata od samego rana krzątała się po kuchni, szykowała jakąś
niespodziankę na wieczór. Kuzyn ze szwagrem pojechali na solidne zakupy do
grilla. Siostra dołączyła do Beaty,
pomagała w przygotowaniach do imprezy.
Chłopaki zrobili solidne zakupy, szeroki asortyment: mięsa na
grilla, przyprawy, a nawet słodkości i to Dr Gerarda. Soki, napoje i piwo.
Dziewczyny krzątały się w kuchni, a kuzyn oprowadzał nas po
swoich włościach. Czas nam szybciej upłynął do imprezy.
Zaczęliśmy przygotowania w ogrodzie. Pod białym namiotem na
stolikach ułożyliśmy kubki, talerzyki, sztućce, chleb , sałatki. Chwilę wcześniej rozpaliliśmy grilla i
ułożyliśmy produkty na ruszcie.
Zanim palenisko się rozgrzało, Beata zdążyła zrobić kawę i
podała pyszny deser z deseroteki Dr Gerarda „Sernik z różową truskawkową
pianką”. Był wyśmienity, palce lizać.
Każdy chciał dokładkę, takie z nas łasuchy na słodkości, a przecież jeszcze
czekały na nas ciepłe kiełbaski, karkówka i szaszłyki. Najedliśmy się do syta,
powspominaliśmy, pożartowaliśmy. Czas miło nam upłynął, a pogoda dopisała. Ten
wyjazd był bardzo udany. Z niecierpliwością czekamy na kolejne spotkanie w
rodzinnym gronie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz