środa, 31 sierpnia 2016

„Ostatnie pomruki wakacji na zachodzie”


Lasy w zachodnio-pomorskim słyną z bogatych zasobów w grzyby. Co roku rodzinka wybiera się na grzybobranie. W ubiegłym roku sezon na grzybobranie rozpoczął się na przełomie września i  w października. W tym roku wcześniej. Obfite deszcze przyspieszyły  wysyp grzybów. Pierwsze okazy pojawiły się na początku sierpnia.

Po podróży zostało nam co nie co z zapasów słodkości Dr Gerarda tj.: KRAKERSY KANAPKI PAPRYKOWE, WITAMINKI JABŁKO i CIASTECZKA KAKAOWE. W sam raz na grzybobranie.

O poranku wybraliśmy się do lasu i w kilka godzin zebraliśmy wiaderko grzybów. Głównie prawdziwki i maślaki. Byliśmy bardzo zadowoleni. To prawdziwe trofea. Pogoda nam sprzyjała, było ciepło. Kolejną atrakcję zaplanował kuzyn z żoną. Postanowili zorganizować imprezę przy grillu.

Beata od samego rana krzątała się po kuchni, szykowała jakąś niespodziankę na wieczór. Kuzyn ze szwagrem pojechali na solidne zakupy do grilla. Siostra dołączyła do Beaty,  pomagała w przygotowaniach do imprezy.

Chłopaki zrobili solidne zakupy, szeroki asortyment: mięsa na grilla, przyprawy, a nawet słodkości i to Dr Gerarda. Soki, napoje i piwo.

Dziewczyny krzątały się w kuchni, a kuzyn oprowadzał nas po swoich włościach. Czas nam szybciej upłynął do imprezy.

Zaczęliśmy przygotowania w ogrodzie. Pod białym namiotem na stolikach ułożyliśmy kubki, talerzyki, sztućce, chleb , sałatki.  Chwilę wcześniej rozpaliliśmy grilla i ułożyliśmy produkty na ruszcie.

Zanim palenisko się rozgrzało, Beata zdążyła zrobić kawę i podała pyszny deser z deseroteki Dr Gerarda „Sernik z różową truskawkową pianką”. Był wyśmienity,  palce lizać. Każdy chciał dokładkę, takie z nas łasuchy na słodkości, a przecież jeszcze czekały na nas ciepłe kiełbaski, karkówka i szaszłyki. Najedliśmy się do syta, powspominaliśmy, pożartowaliśmy. Czas miło nam upłynął, a pogoda dopisała. Ten wyjazd był bardzo udany. Z niecierpliwością czekamy na kolejne spotkanie w rodzinnym gronie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz