wtorek, 16 sierpnia 2016

Mam chandre

Mam chandrę.

Jestem taka zmęczona ostatnimi wydarzeniami, że wszystko mnie irytuje. Jakby tego było mało popsuł mi się komputer w pracy. Mam trochę zaległości z powodu tego wyjazdu do Londynu, a tu masz babo placek… Nie wiem kiedy będzie można na nim normalnie pracować. Informatyk na urlopie i pewnie trzeba będzie czekać do jego powrotu. Póki co to robię porządek w papierach na biurku, załatwiam kilka spraw przez telefon i tyle. Pocztę firmową odbieram korzystając z komputera koleżanki z drugiego pokoju. Chodzę zła jak osa. Zjadłam już cało opakowanie precelków w polewie kakaowej z firmy Dr Gerard i nadal współpracownicy twierdzą, że lepiej nie wchodzić mi w drogę. Myślę, że dodatkowe kilka godzin snu załatwiłoby sprawę. Oczywiście mam tu na myśli moją chandrę, a nie komputer. Filip podpowiedział mi, że jeśli szef się zgodzi to przecież przez kilka dni mogę pracować na swoim laptopie. No zobaczymy co szef na to. W domu poczułam się już lepiej, napięcie spadło. Zapewne przyczyniło się do tego przygotowanie  kruchych ciastek z drażami maltikeks  przez Filipa. Słodki zapach unoszący się w mieszkaniu ukoił moje z szargane nerwy. No proszę jak mój facet szybko nauczył się korzystać ze świetnych przepisów ze strony deseroteki Dr Gerarda. Całkiem zgrabne wyszły mu te ciasteczka. Na pewno świadczy to o tym, że te przepisy są łatwe do zrobienia nawet przez męską część czytelników, hihihi. Warto wiec tam zaglądać i szukać pomysłu na różne okazje. Mój nastrój poprawił się zdecydowanie po schrupaniu kilku świeżuteńkich ciasteczek z drażami  maltikeksu Dr Gerarda. Spróbujcie sami, polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz