Po sobotnim pikniku na lotnisku, byłem umówiony z kolegą na
domowe party we dwoje.
Posiedzieć, popić, pojeść ,pooglądać telewizor, ale nade
wszystko porozmawiać. Nadrobić czas od ostatniego spotkania. Żona kolegi ona wyjechała
do córki, także mieliśmy cały wieczór na balangę.
Pierwszym punktem w naszym popołudniowym planie było wyprowadzenie
pieska na spacer, a po drodze zrobienie zakupów w markecie. Ja stanąłem przy
głównym wejściu na warcie z pieskiem, a kolega robił zakupy. Wychodząc z
marketu nie chciał zdradzić co kupił, dopiero w domu, gdy będzie wypakowywał. Zrobiliśmy
więc dodatkową rundkę z pieskiem i ruszyliśmy do domu.
Kolega rozpoczął prezentację zakupów od opakowania KRAKERSÓW
CLASSIC, oczywiście Dr Gerarda. Wiedziałem już którym torem imprezy polecimy, a
chodzi o tor piwny.
W dalszej kolejności prezentowały się KRAKERSY KANAPKI
PAPRYKOWE, KRAKERSY KANAPKI POMIDOROWE oraz coś do kawy, a mianowicie były to
uwielbiane przez nas Pryncypałki Dr Gerarda. Piwo powędrowało do lodówki i
jeszcze wędlina na kanapki, gdyby brakło KRAKERSÓW i bylibyśmy bardzo głodni.
Więc piwo się chłodzi, a my rozpoczynamy posiedzenie we
dwoje. Rysiek zrobił kawę, otworzył opakowanie Pryncypałek i oboje
delektowaliśmy się, o przepraszam we troje! Piesek pierwszy domagał się
ciasteczka i weź tu nie daj, jak wzrok jego przeszywa Cię na wskroś. Po wypiciu kawy dopiero jazda się
rozpoczęła, otworzyliśmy po piwie i do tego kolega wypakował po trochu
wszystkich rodzajów KRAKERSÓW na talerz. Wtedy Tosia (piesek) jak zaciągnęła
zapach KRAKERSÓW, to dopiero nie mogliśmy się odpędzić od pieska.
Mimo sporego zapasu ciastek Dr Gerarda wyczerpał się on już w
połowie posiadówki, a nie chciało nam się iść ponownie do marketu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz