czwartek, 25 sierpnia 2016

„Impreza pod smak KRAKERSA”


Po sobotnim pikniku na lotnisku, byłem umówiony z kolegą na domowe party we dwoje.

Posiedzieć, popić, pojeść ,pooglądać telewizor, ale nade wszystko porozmawiać. Nadrobić czas od ostatniego spotkania. Żona kolegi ona wyjechała do córki, także mieliśmy cały wieczór na balangę.

Pierwszym punktem w naszym popołudniowym planie było wyprowadzenie pieska na spacer, a po drodze zrobienie zakupów w markecie. Ja stanąłem przy głównym wejściu na warcie z pieskiem, a kolega robił zakupy. Wychodząc z marketu nie chciał zdradzić co kupił, dopiero w domu, gdy będzie wypakowywał. Zrobiliśmy więc dodatkową rundkę z pieskiem i ruszyliśmy do domu.

Kolega rozpoczął prezentację zakupów od opakowania KRAKERSÓW CLASSIC, oczywiście Dr Gerarda. Wiedziałem już którym torem imprezy polecimy, a chodzi o tor piwny.

W dalszej kolejności prezentowały się KRAKERSY KANAPKI PAPRYKOWE, KRAKERSY KANAPKI POMIDOROWE oraz coś do kawy, a mianowicie były to uwielbiane przez nas Pryncypałki Dr Gerarda. Piwo powędrowało do lodówki i jeszcze wędlina na kanapki, gdyby brakło KRAKERSÓW i bylibyśmy bardzo głodni.

Więc piwo się chłodzi, a my rozpoczynamy posiedzenie we dwoje. Rysiek zrobił kawę, otworzył opakowanie Pryncypałek i oboje delektowaliśmy się, o przepraszam we troje! Piesek pierwszy domagał się ciasteczka i weź tu nie daj, jak wzrok jego przeszywa Cię  na wskroś. Po wypiciu kawy dopiero jazda się rozpoczęła, otworzyliśmy po piwie i do tego kolega wypakował po trochu wszystkich rodzajów KRAKERSÓW na talerz. Wtedy Tosia (piesek) jak zaciągnęła zapach KRAKERSÓW, to dopiero nie mogliśmy się odpędzić od pieska.

Mimo sporego zapasu ciastek Dr Gerarda wyczerpał się on już w połowie posiadówki, a nie chciało nam się iść ponownie do marketu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz