czwartek, 18 sierpnia 2016

Mam chandrę. Czy słodycze mi pomogą?

            Cześć, od kilku dni pada. Lato się skończyło. Przyszła szaruga, wiatr i deszcz. Wstaję rano ciemno, jem obiad ciemno, kładę się spać ciemno. Gdzie to gorące letnie SŁOŃCE? Nic mi się nie chce, na nic nie mam ochoty. Dzieci wchodzą mi na głowę, nie mam ochoty się z nimi bawić czy wymyślać im zajęcie. Mam chandrę. W dodatku bolą mnie plecy i głowa. Jednak moi najbliżsi nie są obojętni na moje samopoczucie. Dzieci bawią się w swoich pokojach, tylko od czasu do czasu przychodzą po precelki w polewie kakaowej. Żona po pracy wychodzi z nimi na spacer. Babcia dzisiaj zabrała wnuki na lody do galerii. A mi przyniosła PryncyPałki od „dr Gerard”. Podobno poprawiają samopoczucie. Moja nauczycielka uważała, iż ciacho poprawia jej wydajność i lepiej jej się myśli. Może coś w tym jest? Kiedyś, gdy zjadłem słodkie pierniczki, to faktycznie poczułem się weselszy. Jednak, gdy włączam telewizor, aby coś lekkiego zobaczyć, same smuty. Polscy siatkarze odpadli, ciężarowcy nie istnieli, a ten, co miał machnąć medal w młotach, sam się machnął i nie wszedł do finału. Lipa. Czym tu się cieszyć?

            Właśnie ze spacerku wróciły moje dzieciaki, od progu radość i śmiechy. Chyba im się podobało? Chwileczkę… już jestem, moje skarby bardzo mnie zaskoczyły. Będąc z babcią w markecie, kupiły mi coś na pocieszenie. Nie są to lody, lecz „Witaminki truskawka”, bo są uśmiechnięte i „Kremisie” bo mają misie. Ciekawy sposób myślenia. Coś w tym jest? Może fakt, że o mnie myślą a może to smak słodyczy „dr Gerard” sprawiają, że w mojej głowie zaczyna się przejaśniać a kąciki ust unoszą się ku górze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz