Cześć,
od kilku dni pada. Lato się skończyło. Przyszła szaruga, wiatr i deszcz. Wstaję
rano ciemno, jem obiad ciemno, kładę się spać ciemno. Gdzie to gorące letnie
SŁOŃCE? Nic mi się nie chce, na nic nie mam ochoty. Dzieci wchodzą mi na głowę,
nie mam ochoty się z nimi bawić czy wymyślać im zajęcie. Mam chandrę. W dodatku
bolą mnie plecy i głowa. Jednak moi najbliżsi nie są obojętni na moje
samopoczucie. Dzieci bawią się w swoich pokojach, tylko od czasu do czasu
przychodzą po precelki w polewie kakaowej. Żona po pracy wychodzi z nimi na
spacer. Babcia dzisiaj zabrała wnuki na lody do galerii. A mi przyniosła
PryncyPałki od „dr Gerard”. Podobno poprawiają samopoczucie. Moja nauczycielka
uważała, iż ciacho poprawia jej wydajność i lepiej jej się myśli. Może coś w
tym jest? Kiedyś, gdy zjadłem słodkie pierniczki, to faktycznie poczułem się
weselszy. Jednak, gdy włączam telewizor, aby coś lekkiego zobaczyć, same smuty.
Polscy siatkarze odpadli, ciężarowcy nie istnieli, a ten, co miał machnąć medal
w młotach, sam się machnął i nie wszedł do finału. Lipa. Czym tu się cieszyć?
Właśnie
ze spacerku wróciły moje dzieciaki, od progu radość i śmiechy. Chyba im się
podobało? Chwileczkę… już jestem, moje skarby bardzo mnie zaskoczyły. Będąc z
babcią w markecie, kupiły mi coś na pocieszenie. Nie są to lody, lecz „Witaminki
truskawka”, bo są uśmiechnięte i „Kremisie” bo mają misie. Ciekawy sposób
myślenia. Coś w tym jest? Może fakt, że o mnie myślą a może to smak słodyczy „dr
Gerard” sprawiają, że w mojej głowie zaczyna się przejaśniać a kąciki ust
unoszą się ku górze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz