Witam
serdecznie w piękne poniedziałkowe południe. Wiem, że na mecz najlepsze są
słone przekąski, ale po meczu po moich policzkach płynęły słone łzy rozpaczy. Wczoraj
odbył się finał Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Czekałem na ten dzień od momentu,
kiedy nasi odpadli z turnieju. Miałem nadzieję, że ktoś da szkołę ślizgającym
się Portugalczykom. Niestety Pepe i reszta była lepsza i zdobyła zwycięską
bramkę. Francja i ja zalaliśmy się łzami. W pierwszej połowie była nadzieja,
Laluś po dwóch faulach zszedł z boiska. Szkoda, że nie widział jak był
faulowany Robert Lewandowski i miał odwagę grać dalej. No, gdy nie było
Crystyny miałem już pewność, że Francja będzie mistrzem. Zmienię temat. Wczoraj
w moim mieście a dokładniej za moim blokiem było wielkie święto radia i muzyki.
Były koncerty, zabawy i ogólnie świętowanie. No do czasu, gdy zaczynał się
mecz. Idąc na koncert Sarsy moje dzieci zapakowały w plecak wodę i Kruche
Baletki „dr Gerard”. Przed wyjściem przyjechali na obiad nasi znajomi. Po obiadku
do kawki żona przygotowała ciasto, na które wzięła przepis z Deseroteki. A mianowicie
Sernik na zimno z tęczowych galaretek z Biszkoptami. Był pyszny. Jednak ani na
chwilę nie zapomnieliśmy o finale. Gdy wybiła godzina dwudziesta, poszliśmy
całą rodziną do domu. Przygotowaliśmy napoje z lodem i słone przekąski meczowe,
każdy miał, co lubi: Krakersy classic, paluszki, zrobiliśmy wyjątek dla Tosi i
przygotowaliśmy precelki w polewie kakaowej. Gdy zabrzmiał pierwszy gwizdek,
zaczęło się. Na pierwszą bramkę czekaliśmy pierwszą połowę, drugą połowę i nic
po 90 minutach nastąpiła dogrywka. Byłem przekonany, że to tylko kwestia czasu,
kiedy Francja zdobędzie gola. Tak się nie stało, gnietli, gnietli a bramkę
zdobyli Portugalczycy. Ale było mi przykro. Dobrze, że Tomek zasnął i nie
widział mnie tak przybitego. Do końca dogrywki już nic się nie zmieniło. Podsumowując,
najlepsze tego wieczoru były słone przekąski a reszta to tylko rozczarowanie i
żal.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz