Witam.
Część już jest po emocjach piłkarskich, a część z nas jeszcze ogląda ostatnie
rozgrywki. Ja osobiście nie lubiłam oglądać piłki nożnej, jakoś mnie nudziła.
Ale ostatnio wciągnął mnie mój mąż do oglądania. I nie tylko on, bo i syn i
jego koledzy. Miałam dom kibiców. Wyobraźcie sobie jak było głośno w moim
mieszkaniu. Czasami miałam już dość, ale trzeba przetrwać. Od początku miałam
za zadanie przygotować przekąski dla kibiców, czyli coś na ząb, ale chyba
dużego dinozaura. Robiłam kanapki i coś do picia, ale przy tej ilości głodnych
panów ode chciało mi się kucharzyć. Poszłam do sklepu i kupiłam najlepsze słone
przekąski firmy ,,Dr Gerard”. Kupowałam
i jeszcze kupuję Krakersy kanapki paprykowe oraz Krakersy kanapki pomidorowe. Wszystkie znikały w mgnieniu oka. W duchu
myślałam , że kibice zjedzą moją całą wypłatę i sama się z tego śmiałam. A jak mnie wciągnęli w oglądanie
meczy, to i po kolei panowie musieli przygotowywać przekąski, robić zakupy.
Panowie nie kupowali tylko słonych chrupiących krakersów czy paluszków. Trafiły
się przekąski dla mnie , czyli słodkie kruche ciasteczka z polewą czekoladową.
Paluszki lizać. Panowie kupili mi Andruty czekoladowe, Biszkopty morelowe z
polewą i to wszystko mojej ulubionej firmy czyli ,,Dr Gerarda”. Czasami czułam
się jak księżniczka, ale tylko do chwili kiedy nie zaczął się mecz. Panowie
znikali w telewizyjnym stadionie. A jak był gol, to jak wrzasnęli to myślałam,
że zawału dostanę, bo nie ukrywam lekko mi się zdrzemnęło. A po meczyku trzeba
było jeszcze ze dwie godziny słuchać komentarzy itp. A potem jeszcze
posprzątać. Ale górą nasza drużyna. Było super. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz