czwartek, 28 lipca 2016

Słone przekąski meczowe

Witam. Część już jest po emocjach piłkarskich, a część z nas jeszcze ogląda ostatnie rozgrywki. Ja osobiście nie lubiłam oglądać piłki nożnej, jakoś mnie nudziła. Ale ostatnio wciągnął mnie mój mąż do oglądania. I nie tylko on, bo i syn i jego koledzy. Miałam dom kibiców. Wyobraźcie sobie jak było głośno w moim mieszkaniu. Czasami miałam już dość, ale trzeba przetrwać. Od początku miałam za zadanie przygotować przekąski dla kibiców, czyli coś na ząb, ale chyba dużego dinozaura. Robiłam kanapki i coś do picia, ale przy tej ilości głodnych panów ode chciało mi się kucharzyć. Poszłam do sklepu i kupiłam najlepsze słone przekąski  firmy ,,Dr Gerard”. Kupowałam i jeszcze kupuję Krakersy kanapki paprykowe oraz Krakersy kanapki pomidorowe.  Wszystkie znikały w mgnieniu oka. W duchu myślałam , że kibice zjedzą moją całą wypłatę i sama się z tego  śmiałam. A jak mnie wciągnęli w oglądanie meczy, to i po kolei panowie musieli przygotowywać przekąski, robić zakupy. Panowie nie kupowali tylko słonych chrupiących krakersów czy paluszków. Trafiły się przekąski dla mnie , czyli słodkie kruche ciasteczka z polewą czekoladową. Paluszki lizać. Panowie kupili mi Andruty czekoladowe, Biszkopty morelowe z polewą i to wszystko mojej ulubionej firmy czyli ,,Dr Gerarda”. Czasami czułam się jak księżniczka, ale tylko do chwili kiedy nie zaczął się mecz. Panowie znikali w telewizyjnym stadionie. A jak był gol, to jak wrzasnęli to myślałam, że zawału dostanę, bo nie ukrywam lekko mi się zdrzemnęło. A po meczyku trzeba było jeszcze ze dwie godziny słuchać komentarzy itp. A potem jeszcze posprzątać. Ale górą nasza drużyna. Było super. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz