środa, 13 lipca 2016

No i udało się

No i udało się
Syn mojej koleżanki otrzymał upragnioną dotację z urzędu pracy ze środków Unii Europejskiej na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej. Wszystko oczywiście było obwarowane różnymi, często dziwnymi, wymogami. Oprócz wniosku potrzebne były tony różnych zaświadczeń oraz bardzo rozbudowany biznes plan. Po zakwalifikowaniu wniosku dla młodych ludzi zorganizowano szkolenie z cyklu "ABC przedsiębiorczości". Szkoda, że nie wcześniej, bo na tym szkoleniu uczono między innymi  tworzyć prawidłowy biznes plan. Jednak wiele cennych informacji można było z tych spotkań uzyskać. Spotkania odbywały się w sali konferencyjnej, prowadzone przez specjalistę od spraw przedsiębiorczości. Zajęcia w podziale na formy teoretyczne i praktyczne trwały łącznie 40 godzin i zostały rozmieszczone w ciągu jednego tygodnia. Młodzi ludzie chętnie współpracowali z panią prowadzącą. Ta kobieta nie tylko umiała im w ciekawy sposób przekazać istotę sprawy, ale umiała wciągnąć ich do dyskusji. W umiejętny sposób, przy swobodnej i miłej atmosferze, przy kawce, smacznych kruchych ciasteczkach z firmy Dr Gerard, toczyła się ciekawa dyskusja  młodych przedsiębiorców. Z zapałem zadawali pytania odnośnie rynku ich branży, zapotrzebowania, składek ZUS itp. Przegryzając andruty czekoladowe raz po raz z wielkim zaangażowaniem dyskutowali  o bezsensownych przepisach podcinających skrzydła młodym przedsiębiorcom - potencjalnym  pracodawcom.  No cóż, nie do nich, ani nie do pani prowadzącej nie było w gestii wprowadzenie jakichś zmian. Przepis to przepis i każdy przedsiębiorca czy urzędnik państwowy bezwzględnie musi go przestrzegać. Po zakończeniu szkolenia młodzi ludzie w asyście żyrantów podpisali umowę w biurze pracy. Teraz mogli cieszyć się z pokonania pierwszej bariery biurokracji. Czas było na działania. Chcąc uczcić podpisanie umowy przez syna, koleżanka przygotowała słodki poczęstunek. Przyniosła do pracy sernik na zimno ze spodem z biszkoptów morelowych zrobiony według przepisu na stronie deseroteki Dr Gerarda. Nie muszę chyba mówić, że ten przepyszny  deser zniknął w oka mgnieniu z poczuciem leciutkiego niedosytu, hihihi. Wszyscy złożyliśmy gratulacje jak i życzenia, aby wszystko udało się jak najlepiej poprowadzić, aby nowa początkująca firma prosperowała na wysokich obrotach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz