środa, 20 lipca 2016

„Chrzciny bratanicy.”


Sobota! Wczesnym rankiem, Ksawery tradycyjnie zafundował wszystkim pobudkę. Był niezmiernie podekscytowany faktem, iż jego siostrzyczka przyjmie dzisiaj sakrament chrztu świętego.

Brat, jako główno dowodzący i wytworny kucharz, dzień wcześniej zapoznał się z już wcześniej odkrytą „Deseroteką” na stronce www.drgerard.eu, aby znaleźć jakiś odpowiedni deser, lub dwa, na zaistniałą okoliczność.

Jak tylko Ksawek ogłosił pobudkę, brat nie czekając na nic zabrał się z pełnym zaangażowaniem do robienia wyszukanych wcześniej na stronie Dr Gerarda deserów.

Chęć pomocy w kuchni wyraziła siostra i wspólnie stanęli do przygotowywania deserów, a zapewniam było co robić, gdyż brat wytypował: Fondue czekoladowe z owocami i miksem ciasteczek kruchych i rurek waflowych, tort czekoladowy z amaretto i ciasteczkiem wiśniowym.

Żona brata, po nakarmieniu małej, zabrała się do przygotowywania śniadania dla gości, gdyż uroczystość w kościele miała odbyć się dopiero o godz. 16:00 i było jeszcze dużo czasu na przygotowania małej do chrztu.

Ksawek, nie zważając na zamieszanie, jakie od rana powstało, angażował pozostałych gości do zabawy i wypełniał im czas bez reszty. Całe przedpołudnie upłynęło na przygotowaniach do uroczystości. A to wyprasować, to przyszyć, to wypastować i jeszcze wiele innych czynności. A jak wiadomo, im szybciej czas upływał, tym większa nastawała gonitwa.

Wszyscy ze stoickim spokojem dotarli do kościoła. Kandydatka do chrztu również pokazała klasę i nie miała zamiaru przekrzykiwać organisty. Natomiast w drodze do domu uznała, iż jest za cicho i rozpoczęła swą solówkę.

Po powrocie z uroczystości, odpoczynek rozpoczęliśmy od serwowania obiadu. Potem na stół trafiły desery przyrządzone przez brata z siostrą z deseroteki Dr Gerarda.

Kolejno trafiały na stół: tort, ciasta, kawa, herbata i soczki dla dzieci.

Świętowaliśmy do późnego wieczora, a mała uczestniczyła wspólnie z nami. Toć w końcu było to jej święto!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz