Sobota! Wczesnym rankiem, Ksawery tradycyjnie zafundował
wszystkim pobudkę. Był niezmiernie podekscytowany faktem, iż jego siostrzyczka
przyjmie dzisiaj sakrament chrztu świętego.
Brat, jako główno dowodzący i wytworny kucharz, dzień
wcześniej zapoznał się z już wcześniej odkrytą „Deseroteką” na stronce www.drgerard.eu, aby znaleźć jakiś
odpowiedni deser, lub dwa, na zaistniałą okoliczność.
Jak tylko Ksawek ogłosił pobudkę, brat nie czekając na nic
zabrał się z pełnym zaangażowaniem do robienia wyszukanych wcześniej na stronie
Dr Gerarda deserów.
Chęć pomocy w kuchni wyraziła siostra i wspólnie stanęli do przygotowywania
deserów, a zapewniam było co robić, gdyż brat wytypował: Fondue czekoladowe z
owocami i miksem ciasteczek kruchych i rurek waflowych, tort czekoladowy z
amaretto i ciasteczkiem wiśniowym.
Żona brata, po nakarmieniu małej, zabrała się do przygotowywania
śniadania dla gości, gdyż uroczystość w kościele miała odbyć się dopiero o
godz. 16:00 i było jeszcze dużo czasu na przygotowania małej do chrztu.
Ksawek, nie zważając na zamieszanie, jakie od rana powstało,
angażował pozostałych gości do zabawy i wypełniał im czas bez reszty. Całe
przedpołudnie upłynęło na przygotowaniach do uroczystości. A to wyprasować, to
przyszyć, to wypastować i jeszcze wiele innych czynności. A jak wiadomo, im
szybciej czas upływał, tym większa nastawała gonitwa.
Wszyscy ze stoickim spokojem dotarli do kościoła. Kandydatka
do chrztu również pokazała klasę i nie miała zamiaru przekrzykiwać organisty.
Natomiast w drodze do domu uznała, iż jest za cicho i rozpoczęła swą solówkę.
Po powrocie z uroczystości, odpoczynek rozpoczęliśmy od
serwowania obiadu. Potem na stół trafiły desery przyrządzone przez brata z siostrą
z deseroteki Dr Gerarda.
Kolejno trafiały na stół: tort, ciasta, kawa, herbata i
soczki dla dzieci.
Świętowaliśmy do późnego wieczora, a mała uczestniczyła
wspólnie z nami. Toć w końcu było to jej święto!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz