Podróż przebiegała im szybko gdyż pan Witold wybrał jako
środek lokomocji do Trójmiasta nowoczesny pociąg Pendolino. Cała trójka po raz
pierwszy jechała tym pociągiem i chcieli wyrobić sobie sami opinię o tym
składzie pociągu. W trakcie rozmowy jaką prowadzili ich opinia była pochlebna.
Do Gdyni czyli swojego miejsca docelowego podróży dotarli o wyznaczonej porze,
a sama Gdynia mimo już godziny popołudniowej powitała ich promykami słońca. Po
wyjściu z dworca udali się na postój taksówek i już jechali do miejsca gdzie
mieścił się ich Hotel. W Hotelu przywitała ich z uśmiechem pani recepcjonistka
i po załatwieniu formalności udali się do swojego pokoju. Ich pokój mieścił się
na ostatnim piętrze budynku także mieli bardzo dobrą panoramę na miasto i
morze. Swój pobyt w Trójmieście podzielili na etapy, ustalili już tak w domu,
że jednego dnia będą zażywać kąpieli słonecznej i morskiej, a drugi dzień będą
poświęcać na zwiedzanie. Następnego dnia wstali wcześnie rano i po zjedzeniu
śniadania udali się na plażę. Podczas drogi na nią pan Witold wstąpił do małego
sklepiku mieszczącego się w jej pobliżu i ku jego zadowoleniu na regale
dostrzegł produkty od ich ulubionego producenta łakoci Dr Gerarda. Poprosił on
o listki deserowe i kruche baletki, a pani ekspedientka z którą to rozmawiał
pan Witold pogratulowała mu trafnego wyboru. Następny dzień wypadł im na
zwiedzanie tym razem wybrali się statkiem na Hel. Tu zwiedzili chaty jak kiedyś
mieszkali kaszubi oraz fokarnię. W miarę jak mijał im czas urlopu ich skóra nabierała
brązowej barwy, śmieli się nawet, że do Warszawy wrócą jako murzyni. Te dwa
tygodnie pobytu minęły im bardzo szybko i w tym czasie pan Witold jak i jego
rodzina nie zapominali odwiedzać sklepiku z ciachami od producenta Dr Gerarda.
Na koniec podjęli decyzję, że za rok wracają bo jeszcze tyle zostało im do
zwiedzania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz