poniedziałek, 18 lipca 2016

Urlop cz.4

Podróż przebiegała im szybko gdyż pan Witold wybrał jako środek lokomocji do Trójmiasta nowoczesny pociąg Pendolino. Cała trójka po raz pierwszy jechała tym pociągiem i chcieli wyrobić sobie sami opinię o tym składzie pociągu. W trakcie rozmowy jaką prowadzili ich opinia była pochlebna. Do Gdyni czyli swojego miejsca docelowego podróży dotarli o wyznaczonej porze, a sama Gdynia mimo już godziny popołudniowej powitała ich promykami słońca. Po wyjściu z dworca udali się na postój taksówek i już jechali do miejsca gdzie mieścił się ich Hotel. W Hotelu przywitała ich z uśmiechem pani recepcjonistka i po załatwieniu formalności udali się do swojego pokoju. Ich pokój mieścił się na ostatnim piętrze budynku także mieli bardzo dobrą panoramę na miasto i morze. Swój pobyt w Trójmieście podzielili na etapy, ustalili już tak w domu, że jednego dnia będą zażywać kąpieli słonecznej i morskiej, a drugi dzień będą poświęcać na zwiedzanie. Następnego dnia wstali wcześnie rano i po zjedzeniu śniadania udali się na plażę. Podczas drogi na nią pan Witold wstąpił do małego sklepiku mieszczącego się w jej pobliżu i ku jego zadowoleniu na regale dostrzegł produkty od ich ulubionego producenta łakoci Dr Gerarda. Poprosił on o listki deserowe i kruche baletki, a pani ekspedientka z którą to rozmawiał pan Witold pogratulowała mu trafnego wyboru. Następny dzień wypadł im na zwiedzanie tym razem wybrali się statkiem na Hel. Tu zwiedzili chaty jak kiedyś mieszkali kaszubi oraz fokarnię. W miarę jak mijał im czas urlopu ich skóra nabierała brązowej barwy, śmieli się nawet, że do Warszawy wrócą jako murzyni. Te dwa tygodnie pobytu minęły im bardzo szybko i w tym czasie pan Witold jak i jego rodzina nie zapominali odwiedzać sklepiku z ciachami od producenta Dr Gerarda. Na koniec podjęli decyzję, że za rok wracają bo jeszcze tyle zostało im do zwiedzania. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz