Smutna wiadomość
Tydzień temu pożegnaliśmy sąsiada z osiedla. Miał sześćdziesiąt kilka lat. Niestety rozległy zawał i facet nie do uratowania. Przykra jest taka bezradność. Wczoraj natomiast padł jego ukochany pies o imieniu Gryf. Gryf był psem dosyć agresywnym o dużej masywnej posturze, wyglądem podobny do owczarka niemieckiego (tyle, że większy i cały rudy). Na osiedlu budził postrach zarówno wśród zwierzaków, jak i wśród ludzi. Nie wiadomo co spowodowało tak nagłe zejście psa, czy po prostu odszedł ze starości, czy z tęsknoty za panem, czy może jakieś problemy zdrowotne. Inna sąsiadka była świadkiem tego smutnego zdarzenia. Opowiadała, że pies będący na spacerze z żoną zmarłego pana nagle zatrzymał się, tylne łapy rozjechały się, siadł w dziwnym ukłonie, a potem przewrócił się i nie dawał żadnych oznak życia. Kobieta dzwoniła po pomoc. Przyjechała straż miejska i na kocu zabrali psa do samochodu. Wizyta u weterynarza nie ocaliła mu życia. Nie potrafię przestać o tym myśleć. Siedzę tak sobie z kubkiem angielskiej herbaty w dłoni, machinalnie sięgam po ciasteczka agrestowe z firmy Dr Gerard i nasuwa mi się taki zasłyszany tekst :
Święty Piotr u nieba wrót
stoi, trzymając listę cnót
a wszystkie dusze w milczeniu
przypatrują sie jego skinieniu.
Ten wejdzie pierwszy ,kto
był lekiem na całe zło,
kto do końca wierny był,
kochał i służył ze wszystkich sił,.
brzydził się złością,
dzielił radością
na dobre i na złe.
kto jednego tylko chce
kochać wiernie jak szalony
Piotrowa dłoń otwiera drzwi.
lśnią oczy, merdają ogony
pierwsze do raju wchodzą Psy!!!!!!!!
stoi, trzymając listę cnót
a wszystkie dusze w milczeniu
przypatrują sie jego skinieniu.
Ten wejdzie pierwszy ,kto
był lekiem na całe zło,
kto do końca wierny był,
kochał i służył ze wszystkich sił,.
brzydził się złością,
dzielił radością
na dobre i na złe.
kto jednego tylko chce
kochać wiernie jak szalony
Piotrowa dłoń otwiera drzwi.
lśnią oczy, merdają ogony
pierwsze do raju wchodzą Psy!!!!!!!!
Coś w tym tekście jest. Sama jestem posiadaczką psa labradora i nie jeden raz doprowadzał mnie do szału, ale na samą myśl, że mogę go niebawem utracić skóra mi cierpnie na karku. Chyba bez lampki koniaku się nie pozbieram. Włączyłam odtwarzanie muzyki klasycznej, wyjęłam z barku listki deserowe, znalazłam jeszcze do tego kilka andrutów kokosowych. Do powrotu Filipa muszę jakoś Przecież przetrwać. Frodo chyba wyczuwa mój nastrój, leży przy mnie spokojnie i razem próbujemy pozbyć się chandry zajadając smaczne ciasteczka z firmy Dr Gerard. Ciasteczka plus koniak pozwolą mi się odprężyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz