Witam
serdecznie. Wczoraj nie mogłem napisać nawet kilku słów do Was, ponieważ
wyjechaliśmy do lasu. Było ciepło i przestało padać. Na basen nie można było
iść, więc aby spędzić czas poza domem, wybraliśmy się na grzybobranie. Dzieci miały
kolejną atrakcję. Dodam, że za godzinę wybieramy się nad jezioro. Tak wykorzystujemy
urlop mojej małżonki. Codziennie coś ciekawego. Wracając do wczorajszego dnia. Rano
padało, szybkie sprzątanko i pospieszna kawa z ciasteczkiem „dr Gerard” i
czekamy na to, by się rozpogodziło. Zostałem wysłany do marketu po ostatnie
zakupy, świeże bułeczki, napoje i moje ulubione biszkopty. Do koszyka
zapakowałem Biszkopty morelowe z polewą i Pychotki. Dodam, że te pyszne
przekąski maję nie tylko pyszny biszkopta, ale również owocowe nadzienie. Co mam
zrobić, już zaniechałem mojej diety? Zabrakło mi samozaparcia, w stosunku do
tak dobrych produktów. Wracając do grzybów. Gdy już zajęliśmy już swoje miejsca
w samochodzie, zaprosiliśmy bratanicę, więc mieliśmy komplet. Na miejscu
byliśmy po niespełna godzinie. Przygotowani w kalosze, kurtki przeciwdeszczowe
i nożyki poszliśmy w las. Po kilku minutach dałem sobie spokój z przedzieraniem
się przez młode brzozy, wyszedłem na alejkę. Dzieci i żoneczka dalej zbierały. Po uzbieraniu
połowy wiaderka zrobiliśmy przerwę. Grzybiarze zrobili atak na prowiant. Tak głodnych
pociech jeszcze nie widziałem. To chyba to leśne powietrze? Nie oszczędzili
nawet moich ulubionych biszkoptów. Udało mi się uratować dwa ciastka Pychotki
smak wiśniowy. To i tak było mi za mało. W złym nastroju wróciłem do miasta. Na
pociechę zostaliśmy wszyscy zaproszeni do Mamy na obiad. Były to kluski
ziemniaczane z kapustą. Na samą myśl leci mi ślinka. Po takim obiedzie już do
wieczora byłem syty i zadowolony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz