sobota, 30 lipca 2016

Moje ulubione kruche ciastka




   „Wszystko dobre, co się dobrze kończy!” – To bardzo mądre powiedzenie, jest czasami zbawienne! Tak jak dziś u mnie… Już wczoraj zanosiło się na to, że dziś będzie ciężko. Ale nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy! Wieczorem pod prysznicem „sprawdzałem” głową wytrzymałość kranu… Powiem od razu, że mocny jest! Nawet nie zostało na nim śladu! Na głowie za to, zrobiło mi się lekkie wgniecenie – a później mała wypukłość… No i „odprysk” się pojawił… Konsekwencją tego wydarzenia było, że nie mogłem normalnie spać. W sen zapadłem dopiero nad ranem, kiedy to cholernie skrzeczące sroki zaczęły dokazywać na drzewie, nieopodal okna. Podniosły mi ciśnienie tym swoim wrzaskiem, ale w końcu ucichły a ja ze zmęczenia zasnąłem… Pospałem niezbyt długo, bo o wpół do ósmej zadzwonił budzik. Dostał jednak w „czapę” – gruchot jeden – i też zasnął! Za chwilę jednak, ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Początkowo zbagatelizowałem sprawę, lecz po ponownym – gwałtowniejszym pukaniu, wstałem i jeszcze zaspanym, chwiejnym krokiem, podszedłem do drzwi.

- Kto tam? – Zapytałem.

- Ciasteczka „Dr. Gerard!” – Odpowiedział znajomy głos przyokazyjnego sprzedawczyka – który pojawia się od czasu do czasu, oferując „Szwarc, mydło i powidło”.

   Początkowo miałem ochotę zwyzywać domokrążcę i wysłać go do „siedmiu diabłów”! Ledwo patrzyłem jednym okiem i myślami byłem jeszcze na zaścielonym ciepłym łóżku… Opanowałem się jednak w porę! Zapytałem od niechcenia:

- Jakie te ciastka pan ma…?

- No – Dr. Gerard! Takie jak pan lubi! Kruche Baletki i Maślany listek! – Odpowiedział.

   Rzeczywiście – te lubię najbardziej… I akuratnie wczoraj zjadłem ostatnie ciastko… Dziś i tak miałem wyjść, aby sobie jakieś kupić…

- Otworzyłem drzwi.

- Dawaj pan po jednym! – Wymamrotałem.

- Tylko po jednym??? – Zirytował się domokrążca…

   Nie byłem jeszcze zbyt rozmowny… Kiwnąłem tylko głową, zapłaciłem i podziękowałem… Pomyślałem sobie, że dzień zaczyna się lepiej, niż kończył się wczorajszy dzień… Zobaczymy, co będzie dalej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz