Popołudniowe wyjście do sklepu
połączyłam ze spacerem. Celowo wybrałam dłuższą drogę aby delektować się piękną
pogodą i słońcem. Postanowiłam przecież jak najwięcej korzystać z lata i jego
dobrodziejstw. Nikt z domowników nie chciał mi towarzyszyć. Wszyscy w domu
czekali na mecz. Ja dziś na mecz nie miałam ochoty. Jestem jednak w stanie
zrozumieć kibiców. Mój mąż jest zagorzałym wielbicielem piłki nożnej. Wiem z
jakim przejęciem ogląda mecze reprezentacji. Postanowiłam uprzyjemnić mężowi
czas spędzony przed telewizorem i kupić mu małe co-nieco. Krakersy - to według
mnie najlepsza przekąska na mecz. Moje zdanie podziela również mój mąż. Wobec
tego kupiłam mu cały zestaw Dr Gerarda. Krakersy Classic, Krakersy Kanapki
Paprykowe oraz Pomidorowe. Nie zapomniałam też o mojej małej ulubienicy, małej
Elizie. Dla niej również zrobiłam mały zapas łakoci. Andruty Kokosowe oraz
Kruche Baletki Dr Gerarda to coś specjalnie dla niej, chociaż dziewczynka
również lubi krakersy. Na pewno będzie je podkradać swojemu wujciowi. Z takim
asortymentem wróciłam do domu. Słońce wdało mi się we znaki ale szczęśliwa
byłam z udanego spacerku. Po drodze ze sklepu nie mijałam nikogo. Dobiegła pora
rozpoczęcia meczu. Wszyscy z pewnością zajęli już wygodne miejsca przed
telewizorem i czekają na rozgrywkę. W mieszkaniu powitał mnie znajomy dźwięk
boiska i znajomy głos komentatora sportowego oraz Eliza, która spodziewała się,
jakiejś niespodzianki. Przez kilka dni pobytu u nas nawykła do rozpieszczania.
Z radością przechwyciła słodycze i pobiegła do swojej mamy pochwalić się prezentem.
Mój mąż Tomek obdarowany ulubionymi przekąskami meczowymi odwdzięczył mi się
serdecznym uśmiechem. Krakersami poczęstował wszystkich w domu. W miłej,
atmosferze usiedliśmy przed ekranem, nawet ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz