poniedziałek, 11 lipca 2016

Nieciekawe rozpoczęcie wakacji

Witam. Początek wakacji zapowiadał się cudownie. Słońce, plaża i ja z rodziną. Niestety, tak nie było. Początek lipca przywitał nas chorobą mojej córki. Nie wiadomo z czego dostała wysokiej temperatury i wylądowaliśmy na ostrym dyżurze . Przeszła szereg badań, a my nasz wyjazd przełożyliśmy na później. Kiedy czekaliśmy na wyniki badań wyciągnęłam najlepsze kruche ciasteczka i poczęstowałam nimi męża. Nie miał ochoty na jedzenie, ale poczęstował się i uśmiechnął. Sama także wzięłam krakersa i ugryzłam. Był pyszny, Popatrzyłam na opakowanie i zobaczyłam na niej firmę ,,Dr Gerard”. Uśmiechnęłam się z myślą, że powinnam je podać naszej kochanej córeczce, bo to przecież od doktora. Wyników jeszcze nie było, a ja miałam okazję obejrzeć opakowanie tych ciastek i poczytać co one w sobie mają. Byłam z opisu zadowolona. Po dwóch godzinach wyszedł do nas lekarz i stwierdził , że to nic groźnego. Okazało się, że córka dostała jakiegoś zatrucia, które tylko powodowało wysoką temperaturę. Otrzymała kroplówkę wzmacniająca i po czterech godzinach wróciliśmy do domu. Córka była osłabiona, ale pomału wracał jej humor. Zaczęła żartować i pytać o której jedziemy na wyczekiwane wakacje. Niestety na to musieliśmy poczekać jeszcze kilka dni. Kiedy wiedzieliśmy , że nasze dzieci są całkowicie zdrowe, zapakowaliśmy nasze walizki i udaliśmy się nad morze. Na drogę kupiłam różnego rodzaje przekąsek. Jedne były słodkie, a inne solone .Wybrałam Kruche Baletki, Listki Deserowe oraz Krakersy  kanapki paprykowe.  Dla każdego coś dobrego. Wszystkie produkty były z naszej ulubionej firmy ,,Dr Gerard”,. On pomógł nam przeczekać trudne chwile w szpitalu. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz