środa, 27 lipca 2016

„Niedzielne popołudnie z ulubionymi biszkoptami.”


W niedzielę rano siostra zadzwoniła do nas i oznajmiła, iż po południu wybiera się do domku po babci oraz zapytała czy zechcę zabrać się z nimi. Z takich okazji nie należy rezygnować, gdyż nigdy nie wiadomo co jutro Cię czeka. Skoro przyjechali, to przy okazji wstąpiliśmy na cmentarz, na groby dziadków i rodziców .Będąc już na miejscu, szwagier wyniósł z domku krzesła przed dom, a siostra wstawiła wodę na kawę, gdyż pochwaliła się, że po drodze wstąpili na zakupy i kupili „Moje ulubione biszkopty” od Dr Gerarda. Tak więc  relaks w domku rozpoczęliśmy od kawy i „Moich ulubionych BISZKOPTÓW” takich jak: BISZKOPTY MORELOWE z POLEWĄ, PYCHOTKI, BISZKOPTY MORELOWE z BIAŁĄ POLEWĄ i PYCHOTKI ZDOBIONE puszyste, delikatne i jednym  słowem wyborne słodkości Dr Gerarda.

Była to wręcz niebiańska rozkosz przy kawie. Uraczyliśmy się pysznymi BISZKOPTAMI jak nigdy.

Po chwili odpoczynku, szwagier wyjechał z garażu kosiarką napędzaną prądem i zaczął kosić trawę, gdyż po ostatnich ulewach rośnie ona jak na drożdżach, a nie można pozwolić, by urosła zbyt wysoka, ponieważ później będzie problem z koszeniem. Po dłuższej chwili koszenia, syn przejął kosiarkę, a szwagier zrobił palenisko z cegieł. Położył na nim ruszt od grilla, a pod rusztem porąbane drewno liściaste. Grill jak malowany!

Rozpalił ogień pod rusztem i dopiero po dłuższej chwili położył przygotowaną kiełbasę na rozgrzany ruszt.

Zanim usmażyła się kiełbasa nad ogniem, kosiarz zakończył koszenie trawnika i pomału sposobił się do wieczerzy.

Bardzo miło minął nam wieczór przy słodkościach Dr Gerarda i pieczonej kiełbasie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz