Andruty to sama słodycz.
Czteroletnia Eliza chrupie z niemałym apetytem wafelki Dr Gerarda: Andruty
Kokosowe oraz Andruty Czekoladowe. Dziewczynka od kilku dni, odkąd przyjechała
na wakacje z zagranicy razem z mamą, zajada się nimi na okrągło. Ledwie udało się
mamie przechwycić kilka sztuk dla reszty rodzinki, spragnionej zasmakowania słodyczy
przepysznych delikatnie chrupiących andrutów, pudełko było już puste. Ponieważ
zabrakło smakołyków mama z ciocią wyszły do sklepu po zapas tak bardzo
pożądanych wyrobów cukierniczych Dr Gerarda. Przed chwileczką spadł ulewny
deszcz, zostawiając chodniki całe w kałużach. Mała Eliza także chciała iść z
nimi na spacer, ale dziecko nie ma gumowców i jest obawa, że mogłaby się
przeziębić. Mama i ciocia obiecały Elizie szybko wrócić. Tymczasem dziewczynka
została pod opieką babci. Mała nie znosi zostawać bez mamy, bo czuje się
jeszcze obco wśród najbliższej lecz dawno nie widzianej rodziny. Wówczas mama
próbuje przekupić córeczkę łakociami. I tu również andruty są niezawodne. Widząc
wafelki Eliza chociaż niechętnie ale ostatecznie godzi się zostać z babcią lub
z dziadkiem. Mamusia uwielbia wychodzić do miasta ze swoją szwagierką. Są mniej
więcej w tym samym wieku i mają mnóstwo wspólnych tematów. Wówczas mama może także
wykorzystać urlop na beztroskie zakupy. Wracając jednak nigdy nie zapomina o
swojej małej córeczce. Zawsze kupuje jej coś ze słodyczy ulubionej marki Dr
Gerard. Za granicą nie ma aż takiego dostępu do naszych tradycyjnych, krajowych
produktów. Trzeba zatem korzystać póki jest okazja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz