To było w środę czyli w środku tygodnia gdy pani Krystyna
była już po pracy i po posiłku poobiednim. Właśnie siedziała ona przed tv i
oglądała swój ulubiony serial racząc się swoimi ulubionymi kruchymi baletkami
od jej ulubionego producenta słodkości Dr Gerarda gdy rzuciła do domowników, a
może tak w weekend byśmy pojechali pod namiot odpocząć od zgiełku miasta. Pan
Witold tak jak i ich córka z zadowoleniem przyjęli tą myśl. Propozycja była
bardzo kusząca ponieważ na dworze panował upał niemożliwy do zniesienia, a nad
wodą czyli nad jeziorem gdzie mieli się wybrać będzie im chłodniej. Ich córka
zapytała się jeszcze czy może zaprosić na ten wyjazd swoją serdeczną koleżankę,
na co pan Witold jak i pani Krystyna wyrazili zgodę. Ustalili między sobą, że
zakupami prowiantu zajmą się obie panie, a sprawdzeniem ich sprzętu sportowego
pan Witold. On nie czekając długo wziął do ręki klucz do piwnicy i poszedł do
niej sprawdzać ten sprzęt. Zszedł schodami z pierwszego piętra gdzie mieściło
się ich mieszkanie i już otwierał piwnicę. Najpierw zajął się sprawdzeniem
kuchenki turystycznej gazowej. Była ona w nienagannym stanie ale brakowało w
butli gazowej gazu, ją pan Witold postanowił, że napełni w punkcie gdzie to
robią jutro wracając z pracy. Sprawdził czy jeszcze nie brakuje śledzi do
podtrzymywania linek od namiotu, tu się wszystko zgadzało i po zamknięciu
piwnicy wrócił do mieszkania. Tu zastał swoją córkę wraz z koleżanką z którą to
miała ona jechać nad jezioro jak przygotowywały one różne sprzęty do zabawy nad
wodą, piłkę plażową, koło do pływania w wodzie i jeszcze inne rzeczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz