Wakacje to czas urlopów i odwiedzin. Właśnie do nas
przyjechali goście za granicy, a konkretnie siostra z mężem. Oni mieszkają od
dziesięciu lat w Czechach. Przyjeżdżają raz w roku na wakacje. Chciałabym się z
nimi częściej spotykać, ale mieszkamy za daleko i nasze rozmowy odbywają się
przez skype. Podczas pobytu w Polsce odwiedzają rodziców, brata i swoich
znajomych. Na tą okazję wzięłam sobie urlop, by towarzyszyć gościom. Też w tym
czasie przypadały moje imieniny. Od siostry dostałam częską pościel z kory.
Planowałam w sobotę zrobić grilla, na który mieli przyjechać brat z żoną i
rodzice. Razem z siostrą i szwagrem wyruszyliśmy po zakupy do sklepu. W hipermarkecie
postanowiliśmy, że osobno będziemy chodzić. Po zakupach spotkamy się przy
samochodzie i damy sygnał przez telefon. Każda z nas spokojnie rozglądnie się
za swoimi potrzebami. Ja miałam długą listę zakupów. Organizowałam imprezę
dlatego chciałam na spokojnie rozglądać się po sklepie. Także planowałam coś
kupić siostrze i wolałam, aby nie widziała. Zapakowałam do koszyka prawie wszystko
co miałam zapisane na kartce. Następnie skierowałam się na stoisko ze
słodyczami. Mnóstwo było przeróżnych ciastek lecz ja szukałam konkretnie
smakołyków produkcji Dr. Gerarda. Wreszcie je zobaczyłam jak leżały poukładane
jeden obok drugiego. Zastanawiałam się czym zaskoczyć moich gości. W końcu
zdecydowałam się na ciasteczka agrestowe, maltikeksy, pychotki. Wzięłam po dwie
paczki każdego rodzaju ciastek. Na koniec z pełnym koszykiem skierowałam się do
kolejki. która ciągnęła się prawie przez pół sklepu. Wreszcie wszystkie zakupy
wyłożyłam na ladzie. Siostra jeszcze kupowała więc z koszykiem podjechałam pod
stoisko z lodami i kupiłam sobie miętowego loda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz