piątek, 8 lipca 2016

Draże czy ciasteczka? A może maltikeksy



Wakacje to czas urlopów i odwiedzin. Właśnie do nas przyjechali goście za granicy, a konkretnie siostra z mężem. Oni mieszkają od dziesięciu lat w Czechach. Przyjeżdżają raz w roku na wakacje. Chciałabym się z nimi częściej spotykać, ale mieszkamy za daleko i nasze rozmowy odbywają się przez skype. Podczas pobytu w Polsce odwiedzają rodziców, brata i swoich znajomych. Na tą okazję wzięłam sobie urlop, by towarzyszyć gościom. Też w tym czasie przypadały moje imieniny. Od siostry dostałam częską pościel z kory. Planowałam w sobotę zrobić grilla, na który mieli przyjechać brat z żoną i rodzice. Razem z siostrą i szwagrem wyruszyliśmy po zakupy do sklepu. W hipermarkecie postanowiliśmy, że osobno będziemy chodzić. Po zakupach spotkamy się przy samochodzie i damy sygnał przez telefon. Każda z nas spokojnie rozglądnie się za swoimi potrzebami. Ja miałam długą listę zakupów. Organizowałam imprezę dlatego chciałam na spokojnie rozglądać się po sklepie. Także planowałam coś kupić siostrze i wolałam, aby nie widziała. Zapakowałam do koszyka prawie wszystko co miałam zapisane na kartce. Następnie skierowałam się na stoisko ze słodyczami. Mnóstwo było przeróżnych ciastek lecz ja szukałam konkretnie smakołyków produkcji Dr. Gerarda. Wreszcie je zobaczyłam jak leżały poukładane jeden obok drugiego. Zastanawiałam się czym zaskoczyć moich gości. W końcu zdecydowałam się na ciasteczka agrestowe, maltikeksy, pychotki. Wzięłam po dwie paczki każdego rodzaju ciastek. Na koniec z pełnym koszykiem skierowałam się do kolejki. która ciągnęła się prawie przez pół sklepu. Wreszcie wszystkie zakupy wyłożyłam na ladzie. Siostra jeszcze kupowała więc z koszykiem podjechałam pod stoisko z lodami i kupiłam sobie miętowego loda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz