Podczas rozgrywek
meczowych w udziale naszej drużyny zawsze siedziałam przed komputerem i razem z
mężem kibicowaliśmy. Czasem przychodził do nas sąsiad. Wtedy robiłam gorącą
herbatkę, a na talerzyk nakładałam krakersy produkcji Dr. Gerarda. To są najlepsze
ciastka na mecz. Ja pod wpływem emocji podjadałam przekąski. Zresztą oni też
częstowali się. Gdy Polska nie
zakwalifikowała się, to już nie kibicowałam innym zawodnikom. Wieczorem miał
przyjść brat na wspólne oglądanie meczu. Dlatego po pracy podczas robienia
zakupów zakupiłam krakersy i zainteresowały mnie krakersy kanapki paprykowe,
krakersy kanapki pomidorowe Dr Gerarda. Jeszcze ich nie jadłam. Osobno na
talerzyk położyłam krakersy, a osobno pozostałe kanapki. Byli zaskoczeni
smakiem. Sama też spróbowałam je i stwierdziłam, że są wyjątkowe. Na drugi
dzień zadzwoniła do mnie bratowa z pytaniem gdzie kupiłam te ciastka, jak się
nazywają i kto jest producentem. W sklepie często widziała różne smakołyki Dr.
Gerarda, ale nie sądziła, że są takie smaczne. Przy okazji zaprosiła nas na
grilla w sobotę. Oni mają dwoje dzieci Kamilek pięć lat, a Justynka siedem lat.
Zastanawiałam się jaki drobiazg im
kupić. Wstąpiłam na plac handlowy i Kamilkowi kupiłam piłkę, A Justynce hula
hop. Myślę, że będą zadowoleni. Dzieci były przeszczęśliwe. Siedziałyśmy z
bratową na tarasie przy stoliku, a nasi panowie. Wykazywali się piekąc
kiełbaski. Coś im nie chciało się palić. Podłożyli zwykłych gałązek i kiełbaski
przypaliły się. Na szczęście jeszcze były jadalne. Zrobiłam herbatkę, a bratowa
przyniosła wszystkie rodzaje krakersów Dr. Gerarda. Długo siedzieliśmy na
świeżym powietrzu. Było ciepło i komary jeszcze nie atakowały. Dopiero późnym
wieczorem wróciliśmy do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz