Wakacje to czas wypoczynku dzieci i dorosłych. W tym roku
długo zastanawialiśmy się gdzie jechać z dwójką maluchów na urlop. W pracy
rozmawiałam z koleżankami na różne tematy. Między innymi jak będą wypoczywać.
Jedna koleżanka jedzie do rodziców na wieś z dziećmi, a druga planuje wybrać
się pod namiot z mężem i trójką pociech do Ustronia Morskiego. Trochę byłam
zaskoczona tym pomysłem, ale w zeszłym roku też w ten sam sposób spędzali czas
wolny. Maluchy miały wielką frajdę i we wszystkim pomagały. Zaproponowała,
żebyśmy się z nimi wybrali. Po rozmowie z mężem postanowiliśmy razem z nimi
jechać. Zrobiłam sobie długą listę zakupów. W sklepie sportowym zakupiliśmy
namiot czteroosobowy, karimatę, śpiwory, scyzoryk. W hipermarkecie zaopatrzyłam
się w konserwy, napoje oraz niezastąpione andruty czekoladowe i kokosowe Dr.
Gerarda. Te ciasteczka często towarzyszą nam na wycieczkach poza miasto. Pora
pakowania, to dla mnie niemiły obowiązek. Na szczęście zapisałam sobie na
kartce najpotrzebniejsze rzeczy. W podróż wyjechaliśmy wcześnie rano przed
wschodem słońca. Przyjaciółka z rodziną prowadzili, ponieważ znali trasę.
Podczas podróży zatrzymywaliśmy się dwa razy na stacjach benzynowych. Trochę
odpoczęliśmy, a dzieci narobiły hałasu swoją radością. Na miejsce zajechaliśmy
przed południem. Na polu namiotowym rozbiliśmy namiot obok siebie. Po południu
poszliśmy pospacerować po plaży. Kasia z Marcinkiem jeszcze nie byli nad morzem
i zdziwieni patrzyli na ogromną wodę i
tłumy ludzi. Pogoda dopisywała przez cały tydzień. Kąpaliśmy się w morzu,
wspólnie budowaliśmy zamki z piaskui opalaliśmy się. Na obiady chodziliśmy do
tańszej restauracji, a śniadania i kolacje robiliśmy sami z przywiezionych
zapasów. Na deser podjadaliśmy nasze ulubione andruty Produkcji Dr. Gerarda. Wypoczęci
i zadowoleni wróciliśmy szczęśliwie do domu. Planując już na przyszły rok
podobny wyjazd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz