niedziela, 10 lipca 2016

Andruty- sama słodycz



Wakacje to czas wypoczynku dzieci i dorosłych. W tym roku długo zastanawialiśmy się gdzie jechać z dwójką maluchów na urlop. W pracy rozmawiałam z koleżankami na różne tematy. Między innymi jak będą wypoczywać. Jedna koleżanka jedzie do rodziców na wieś z dziećmi, a druga planuje wybrać się pod namiot z mężem i trójką pociech do Ustronia Morskiego. Trochę byłam zaskoczona tym pomysłem, ale w zeszłym roku też w ten sam sposób spędzali czas wolny. Maluchy miały wielką frajdę i we wszystkim pomagały. Zaproponowała, żebyśmy się z nimi wybrali. Po rozmowie z mężem postanowiliśmy razem z nimi jechać. Zrobiłam sobie długą listę zakupów. W sklepie sportowym zakupiliśmy namiot czteroosobowy, karimatę, śpiwory, scyzoryk. W hipermarkecie zaopatrzyłam się w konserwy, napoje oraz niezastąpione andruty czekoladowe i kokosowe Dr. Gerarda. Te ciasteczka często towarzyszą nam na wycieczkach poza miasto. Pora pakowania, to dla mnie niemiły obowiązek. Na szczęście zapisałam sobie na kartce najpotrzebniejsze rzeczy. W podróż wyjechaliśmy wcześnie rano przed wschodem słońca. Przyjaciółka z rodziną prowadzili, ponieważ znali trasę. Podczas podróży zatrzymywaliśmy się dwa razy na stacjach benzynowych. Trochę odpoczęliśmy, a dzieci narobiły hałasu swoją radością. Na miejsce zajechaliśmy przed południem. Na polu namiotowym rozbiliśmy namiot obok siebie. Po południu poszliśmy pospacerować po plaży. Kasia z Marcinkiem jeszcze nie byli nad morzem i zdziwieni patrzyli na ogromną  wodę i tłumy ludzi. Pogoda dopisywała przez cały tydzień. Kąpaliśmy się w morzu, wspólnie budowaliśmy zamki z piaskui opalaliśmy się. Na obiady chodziliśmy do tańszej restauracji, a śniadania i kolacje robiliśmy sami z przywiezionych zapasów. Na deser podjadaliśmy nasze ulubione andruty Produkcji Dr. Gerarda. Wypoczęci i zadowoleni wróciliśmy szczęśliwie do domu. Planując już na przyszły rok podobny wyjazd.      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz