Sie macie
ludzie, jak mówił nieżyjący Rysiek Riedel. Bardzo lubię jego twórczość. I towarzyszy
mi ona na każdej zabawie, czy to sylwestrowej czy karnawałowej czy jest to
szalona domówka. Wychowałem się na tej muzyce i tych tekstach. Są one nieśmiertelne
i zawsze będą w naszych sercach. Mamy 2016 rok, przywitałem go w inny sposób
niż planowałem. W ostatniej chwili zostaliśmy zaproszeni do kuzyna. Z wielką
radością przyjęliśmy tą wiadomość. Tak, więc urodziny córeczki zostały przesunięte
na drugiego stycznia, gdyż w nowy rok umówieni byliśmy u znajomych na kawkę
poobiednią. Mirka przygotowała mnóstwo jedzenia i pyszne ciasto, które zostało
po dużej imprezie sylwestrowej. Dla dzieci kupiła przysmaki firmy „dr Gerard”. Każde
dziecko kocha te czekoladki, czy ciasteczka. Najlepiej jest, gdy obie te
słodkości są w jednym tak jak „Kremisie”, czyli misie z ciemnej czekolady na
ciasteczku. Nawet dorośli nie odmówią sobie takiej przyjemności. Następnego dnia
na szesnastą przyszli do nas goście. Tosia już w progu wszystkich witała i
odbierała życzenia i prezenty. A tego dnia było u nas dziewięcioro dzieci.
Możecie sobie wyobrazić, jak wyglądało mieszkanie po wyjściu gości. A hałas,
jaki towarzyszył zabawie? Oczywiście najbardziej pokrzywdzona była Ula, jest
najmłodsza i wszystko jest zrzucane na nią. Co by się nie stało, to zrobiła
Ula. Gdy dzieci były zbyt głośne i nie można było normalnie porozmawiać,
wyciągaliśmy dla nich jakieś przysmaki, albo chipsy, paluszki. Największą furorę
zrobiły ciastka „Pasja wiśnia”, smaczne czekoladki od „dr Gerarda”. Co ja mam
zrobić? Jak co roku, każdy ma jakieś postanowienia noworoczne. Ja postanowiłem
schudnąć. Muszę przejść na dietę. Bardzo się boję czy wytrzymam w mojej niedoli,
gdy moje dzieci będą wcinać takie przysmaki.
Pozdrawiam L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz