Witam.
Wraz z przyjaciółmi postanowiliśmy zorganizować kulig. Śniegu było po pachy.
Jeden z kolegów posiadał konie i sanie, więc mieliśmy najważniejsze rzeczy
potrzebne do wspólnej zabawy. Jak postanowiliśmy tak też zrobiliśmy. Na
podwórzu przygotowaliśmy wielkie ognisko. Kolega przygotował sanie i woził
nas po okolicznych polach. Jedni
pilnowali ogniska, a drudzy jeździli saniami. W deserotece ,,Dr Gerard”
podpatrzyłam przepis na shake z Markizami, lecz wpadłam na swój pomysł. Na
kulig przygotowałam gorącą czekoladę z dodatkiem ostrej papryczki, a do tego
zakupiłam przepyszne Rurki Mleczna czekolada ,,Dr Gerarda”. W dużym garze
podgrzewałam czekoladę, która była słodka, a zarazem ostra. Bardzo rozgrzewała.
Po przejażdżce saniami, każdy miał ochotę na mój słodki napój. Popijali, żartowali
i chrupali najlepsze rurki . Niestety zabawa na dworze nie trwała długo, nagle
przyszła burza śnieżna. Zrobiło się zimno
i zaczął padać gęsty śnieg. Prawdziwa
zadymka. Przenieśliśmy się do domy, tutaj nadal mogliśmy cieszyć się wspólnym
towarzystwem. Siedzieliśmy przy kominku, wspominając dawne czasy. Było wesoło.
Towarzyszyły nam kruche ciasteczka ,,Dr Gerard”, z nimi szybko mijał czas i nie
straszna nam była zima. Po kilku godzinach chcieliśmy się udać do swoich domów,
niestety nie było to możliwe. Nie było widać drogi. Śnieg padał nadal, nie było
szans wyruszyć, odśnieżarki tutaj jeszcze nie dotarły. Kolega zgłaszał taką
potrzebę, lecz w dyspozytorni tylko mówili, że rozumieją naszą sytuację, ale
nic na razie nie mogą pomóc. Z wesołej zabawy, troszkę się zrobiło nieswojo.
Każdy z nas chciał wrócić do swojego domu. Gospodarze domu w końcu stanowczo wydali nam rozkaz, nikt nigdzie nie
jedzie, wszyscy dziś tutaj nocują. Nie było wyjścia. Wyciągaliśmy materace,
kołdry i robiliśmy miejsce do spania. Potem kolacja ,a przed spaniem gorąca herbata
i pyszne ciasteczka, i jeszcze długie rozmowy. To był udany kulig. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz