sobota, 30 stycznia 2016

„Bal przebierańców”


Ten tydzień w pracy był wyjątkowo ciężki. Nowe materiały do wykucia na blachę w kosmicznych ilościach, klienci z muchami w nosie i szef stracił panowanie nad sobą wyzywając paru pracowników od najgorszych, po czym ich wołał na osobności i przepraszał – sam nie wytrzymywał tej napiętej atmosfery, dantejskich scen jakie miały miejsce w zakładzie w ostatnich dniach. Sytuacja firmy na rynku wisiała na włosku, lecz w ostatnim momencie, praktycznie nie do wiary sytuacja się niebagatelnie poprawiła i zła passa została przerwana. Impreza karnawałowa z początku odwołana teraz została przez szefa obwieszczona, że na pewno będzie mieć miejsce – podał też dokładne szczegóły gdzie się odbędzie. Dużym jej plusem było to, że miała być darmowa. Każdy miał się przebrać, był to warunek ustalony przez szefa, wielu kręciło nosem uznając, że to dziecinne, ale wola szefa jest decydująca. Mi się ten pomysł akurat bardzo podobał i chętnie na niego przystałem bez dłuższej chwili namysłu. W końcu nadszedł ten dzień. Pięknie przystrojona sala, świetna spokojna muzyka, powodująca całkowity chillout, koleżanki z pracy nie do poznania. Na stołach było wiele przekąsek i trunków ja standardowo wybrałem cydr i pyszne KRAKERSY paprykowe, które jak się dowiedziałem później od kogoś, były firmy Dr Gerard. To, że były naprawdę smaczne skłoniło mnie,  do poszukiwania innych produktów tej marki. Impreza trwała do rana i całe szczęście była w sobotę przez co w niedzielę można było się porządnie wyspać. W poniedziałek przed pracą zorientowałem się, że w bufecie można kupić MALTIKEKS Dr Gerarda. Ten okazał się świetną przekąską w sam raz do biura – mieszczący się w kieszeni, z którym można wszędzie wyjść. Po udanej imprezie i integracji z nowymi siłami chętnie wróciło się do pracy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz