poniedziałek, 25 stycznia 2016

Prawdziwy bałwan

Witam. Od razu przepraszam Wszystkich za słowo bałwan, ale to łagodniejsza wersja określająca niektóre typy ludzi. Było niedzielne popołudnie, wraz z rodziną siedzieliśmy przy stole i zajadaliśmy się naszymi ulubionymi kruchymi ciasteczkami z firmy ,,Dr Gerard”. Nudziło się nam trochę, w końcu dzieciaki wpadły na pomysł, że idziemy na dwór . Postanowiliśmy zrobić wielkiego bałwana. Aura sprzyjała. Napadało sporo  śniegu , który łatwo się kleił. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Mieszkamy na osiedlu, i tu właśnie znaleźliśmy fantastyczne miejsce na nasze arcydzieło.. Niestety nie przewidziałam , że nasz sąsiad, starszy pan, któremu wszystko przeszkadza, znów zacznie ględzić. I się zaczęło. Na początku pretensja , że to pod jego oknem, ale było dość daleko od okien, potem za głośno, potem, że nie ładnie to wygląda, bo cały śnieg zwinęliśmy w kule. Co parę minut otwierał okno i gadał i gadał. Mieliśmy już dość jego parkotania, ale też nie miałam ochoty, żeby przerywać naszą zabawę, tym bardziej, że dołączyli jeszcze do nas inne dzieci z sąsiedztwa. Pan też nie dawał za wygraną. Zastraszał policją i wszystkimi organami jakie są możliwe. Po pewnym czasie nasz wielki bałwan stanął i wyglądał okazale. Jeszcze kilka drobiazgów, nos , szalik, guziki, miotła. Pan wściekał się coraz bardziej, nie wytrzymałam i w końcu powiedziałam jemy, że będzie miał posłusznego słuchacza jego skarg. Sąsiad przy dzieciach puścił kilka niecenzurowanych słów, reakcja moja była tylko jedna, powiedziałam, że teraz czas abym to ja  zadzwoniła po policję, bo zachowanie tego pana łapie się pod pewien paragraf. Pan się schował i było już cicho. Moje dzieci zaprosiły swoich przyjaciół na gorącą herbatę i na przepyszne krakersy, witaminki i biszkopciki ,,Dr Gerard”. Niestety na drugi dzień po bałwanie została tylko kupa śniegu. Bałwan zniszczył bałwana. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz