Witam.
Od razu przepraszam Wszystkich za słowo bałwan, ale to łagodniejsza wersja
określająca niektóre typy ludzi. Było niedzielne popołudnie, wraz z rodziną
siedzieliśmy przy stole i zajadaliśmy się naszymi ulubionymi kruchymi
ciasteczkami z firmy ,,Dr Gerard”. Nudziło się nam trochę, w końcu dzieciaki
wpadły na pomysł, że idziemy na dwór . Postanowiliśmy zrobić wielkiego bałwana.
Aura sprzyjała. Napadało sporo śniegu ,
który łatwo się kleił. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Mieszkamy na osiedlu,
i tu właśnie znaleźliśmy fantastyczne miejsce na nasze arcydzieło.. Niestety
nie przewidziałam , że nasz sąsiad, starszy pan, któremu wszystko przeszkadza,
znów zacznie ględzić. I się zaczęło. Na początku pretensja , że to pod jego
oknem, ale było dość daleko od okien, potem za głośno, potem, że nie ładnie to
wygląda, bo cały śnieg zwinęliśmy w kule. Co parę minut otwierał okno i gadał i
gadał. Mieliśmy już dość jego parkotania, ale też nie miałam ochoty, żeby przerywać
naszą zabawę, tym bardziej, że dołączyli jeszcze do nas inne dzieci z
sąsiedztwa. Pan też nie dawał za wygraną. Zastraszał policją i wszystkimi
organami jakie są możliwe. Po pewnym czasie nasz wielki bałwan stanął i
wyglądał okazale. Jeszcze kilka drobiazgów, nos , szalik, guziki, miotła. Pan
wściekał się coraz bardziej, nie wytrzymałam i w końcu powiedziałam jemy, że
będzie miał posłusznego słuchacza jego skarg. Sąsiad przy dzieciach puścił
kilka niecenzurowanych słów, reakcja moja była tylko jedna, powiedziałam, że
teraz czas abym to ja zadzwoniła po
policję, bo zachowanie tego pana łapie się pod pewien paragraf. Pan się schował
i było już cicho. Moje dzieci zaprosiły swoich przyjaciół na gorącą herbatę i
na przepyszne krakersy, witaminki i biszkopciki ,,Dr Gerard”. Niestety na drugi
dzień po bałwanie została tylko kupa śniegu. Bałwan zniszczył bałwana.
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz