sobota, 30 stycznia 2016

A to pech




   Przyszedł do pokoju gdzie siedziała żona. Myślał o tych wszystkich wydarzeniach, które przytrafiły mu się w ostatnich dniach. Nie wiedział dokładnie, co się mu śniło a co było faktem. Po bólu głowy pozostał tylko taki dziwny – jakby ucisk. Nie był zbytnio rozmowny. Bał się że może palnąć coś głupiego i żona go wyśmieje… Dochodziło południe. Jeszcze uszczypnął się – na wszelki wypadek. Poczuł ból. Kiedy spojrzał na rękę, zobaczył ślad po uścisku paznokciami. „Słyszałeś? Ktoś w naszym mieście trafił w loterię główną wygraną…” – Powiedziała żona. Zerwał się na równe nogi. „Tak, tak… To znaczy – nie… Nie słyszałem…” – Odpowiedział niepewnie. Był pewny, że nawet mu się to nie śniło, to nikomu nic jeszcze nie powiedział o swojej ewentualnej wygranej. „A ty ciągle grasz i grasz… Żebyś choć raz coś trafił… Żeby choć raz paczkę dobrych ciastek Dr. Gerarda kupić… Gdybyś zsumował to wszystko co wydałeś na te swoje loterie, to kupiłbyś całą naczepę tych ciastek! A może jeszcze TIR’a z przyczepą pełną ciastek!” – żaliła się żona. „Mhm… Tak, tak…” – Odmruknął szwagier. „Tak, tak… Mhm, Mhm… I tyle! Myślisz tylko o tym, kiedy pójdziesz do tego swojego chóru – i tyle! Zagraj raz a dobrze – a nie tak ciągle źle... Tak żebyśmy kupili sobie – i dzieciom – takich dobrych… Przedobrych, najlepszych ciasteczek! Ty – swoich pierników i krakersów. A ja… A ja i dzieci to możemy mieć każde inne – byleby tylko z firmy Dr. Gerard były…!” – Prawie ze łzami w oczach, żaliła się żona. Ale szwagier wcale nie myślał o chórze… Myślał o swoim kuponie. Nie wiedział, jak ma powiedzieć swojej małżonce o tym, że to może właśnie on jest tym, który trafił główną wygraną w loterii. Do pokoju weszły dzieci – Sabinka z Maksem. Od razu z radością rzuciły się na ciastka leżące na stole. „Tatusiu wiesz co? A Moniki tata wygrał w loterii główną wygraną!” – powiedziała Sabinka. Szwagra jakby sparaliżowało… Poczuł że oblały go siódme poty! Za chwilę wstał i wyszedł. Poszedł sprawdzić jeszcze raz swoje kupony. Okazało się, że na kuponie sprzed tygodnia, szwagier miał trafione wszystkie liczby w ostatnim losowaniu… Sytuacja nie do pozazdroszczenia...! Na TIR’a pełnego ciastek – przyjdzie jeszcze poczekać…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz